Z modą na bakier? Kto pyta, nie błądzi…
W dzisiejszym świecie przełamywanie wszelkich konwencji jest działaniem powszechnym, wręcz obowiązkowym. Dotyczy to wszystkich dziedzin życia, więc oczywiście i tego zjawiska, jakim jest moda. Czy nadal istnieje coś takiego jak „strój odpowiedni do okazji”?
Niektórzy z przymusu, inni z czystej woli swój wolny czas przeznaczają na uczestnictwo w wydarzeniach kulturalnych. Skupmy się na jednym z nich, jakim jest teatr. Kiedyś nie było żadnych wątpliwości, w czym można się pokazać w tej świątyni sztuki. Jednak moda męska bardzo dynamicznie się zmienia, nabiera kolorów, wychodzi poza utarte granice, jest coraz bardziej zróżnicowana. W niektórych przypadkach upodabnia się nawet do tej damskiej. Panowie tworzą swój styl, odrzucając tak ważną niegdyś na mężczyzny część garderoby, jaką jest garnitur. W takim wypadku, jeśli taki mężczyzna ma braki w szafie (bo akurat w ostatnim czasie nie było żadnego ślubu, pogrzebu czy innych wydarzeń rodzinnych, które zmusiłyby do zakupienia gajeru), co ma począć, kiedy decyduje się pójść do teatru? Czy dżinsy i koszulka załatwią sprawę?
Elegancik
Kiedy chłopiec staje się mężczyzną i zaczyna decydować sam za siebie… różnie mu to wychodzi. Pogubić się może nawet w doborze odpowiedniego ubrania. Wielu facetów lubi kombinować z modą, i dobrze. W szafie takiego mężczyzny zawsze znajdzie się choć jeden element garnituru. Co prawda, będzie to marynarka do dżinsów, spodnie w kant do polówki albo krawat do t-shirtu… ale zawsze to już coś! Takie dobieranie części garderoby świadczy z pewnością o pewnej odrębności i stylu bycia. Jest to posunięcie odważne, ale czy takiej odwagi potrzeba, aby po prostu ubrać się do teatru? Zdania na ten temat są podzielone. Przed wejściem na spektakl nie stoi żaden selekcjoner (jak w przypadku klubów i dyskotek). Każdy przychodzi ubrany tak jak chce. Przy doborze stroju nigdy nie powinno zapominać o charakterze miejsca, w jakie się udajemy. W przypadku teatru swoim wyglądem wyrażamy swój szacunek do aktorów, innych widzów i do partnerki (jeśli to właśnie z nią tam się wybieramy).
Zapytaj ją o zdanie!
Panowie, jeśli sami nie macie pewności o stosowności stroju do okazji, jaką jest pójście do teatru, zapytajcie swojej kobiety! Jeśli jeszcze jej nie macie albo jest to dopiero początkowa faza związku, zapytajcie… mamy! Poradzić się kumpla też można, ale nigdy nie ma pewności, że wie lepiej od was.
Uwierzcie: to, jak wyglądacie, świadczy o was i o waszej partnerce, a nie chcecie chyba by spłonęła ze wstydu na samym wejściu. Dajcie się trochę pokierować w tej kwestii. W dobrej sytuacji są kobiety, które szykują się wraz ze swoim partnerem i zawsze przed wyjściem mogą poprosić go o zmianę którejś części garderoby. Jednak wyobraźcie sobie taką, która czekając na was przed teatrem, modli się: „Proszę! Oby nie dżinsy i sweter, oby nie dżinsy!”. Taki brak wyczucia w stylizacji niektórzy określają angielskim słowem „underdressed”, czyli ubranie się zbyt nieformalne na daną okazję. Oczywiście, nie należy być też „overdressed” – za bardzo wystrojonym, dlatego do teatru spokojnie można zrezygnować z krawatów, muszek i innych dodatków.
Pamiętajcie o tym, że stój zaliczamy do mowy niewerbalnej, jest waszą wizytówką, która mówi sporo o was nawet bez waszej wiedzy. Elegancja nie polega na noszeniu garnituru cały czas, ale na doborze stosownego ubioru do okoliczności.
Komentarze
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz
Zimne ręce – gorące serce
Temperatura na minusie, mroźny wiatr zrywa czapki z głów, śnieg skrzypi pod stopami – zima na dobre...











