Zasypani śmieciami – czym jest syllogomania?
Każdy zna różnego rodzaju kolekcjonerów. W niektórych wypadkach gromadzenie rzeczy przekracza jednak zdrowy rozsądek. Czym jest patologiczne zbieractwo? Co jest jego przyczyną i jakie są objawy? Jak rozpoznać taki problem?
Wszyscy słyszeliśmy o staruszkach, które lubią zbierać niepotrzebne rzeczy. Często podśmiewamy się z własnych babć, które zachowują przypadkowe przedmioty „na wszelki wypadek”. Czasem jednak takie zachowanie wymyka się spod kontroli. Wtedy możemy mówić o zbieractwie, czyli zaburzeniu psychicznym polegającym na patologicznym gromadzeniu przedmiotów, które dla innych osób nie mają żadnej wartości.
Czym jest patologiczne zbieractwo?
Syllogomania, zwana zespołem zbieractwa lub patologicznym zbieractwem, należy do schorzeń obsesyjno-kompulsyjnych. Przyczyny nie zostały jeszcze dokładnie wyjaśnione, ale najprawdopodobniej na wystąpienie choroby składają się czynniki neurologiczne oraz psychospołeczne. Syllogomania polega na irracjonalnym lęku przed utratą czegoś, co mogłoby się jeszcze przydać, chorobliwym przywiązaniu emocjonalnym do posiadanych przedmiotów oraz budowaniu poczucia bezpieczeństwa na fakcie posiadania pewnych rzeczy.
Częstość występowania choroby nie została do tej pory dokładnie zbadana. Zrobiono to jedynie w amerykańskim stanie Massachusetts. Na 1000 przebadanych osób aż 26 miało objawy syllogomanii. Pokrewnym schorzeniem jest tak zwany zespół Diogenesa, który poza kolekcjonowaniem zbędnych przedmiotów objawia się także kompletnym zaniedbaniem zasad higieny osobistej. Na tę chorobę cierpi 0,05% osób powyżej 60. roku życia, stąd naukowcy wnioskują, że także zbieractwo częstsze jest u osób starszych.
Życie w domu chorego
Jedną z odmian patologicznego zbieractwa jest gromadzenie w domu zbyt dużej liczby zwierząt. Najczęściej jednak chory nie ogranicza się tylko do jednego typu kolekcji.
W internecie można znaleźć fascynujące relacje osób cierpiących na syllogomanię oraz ich bliskich, którzy musieli radzić sobie z przerażającymi efektami schorzenia. W domu osoby cierpiącej na takie zaburzenie nie da się żyć. Wszędzie zalegają niepotrzebne przedmioty, wśród których można znaleźć dosłownie wszystko. Jak podaje jedna ze stron internetowych poświęconych tej chorobie, zbieracze często przechowują nawet 20 ton niepotrzebnych przedmiotów! W mieszkaniach znajdują się kolekcje ubrań, gazet, książek i przeróżnych przedmiotów codziennego użytku, lecz zdarzają się także tony kamieni, muszelek i pustych opakowań, na przykład plastikowych butelek. W takich domach nie można korzystać z łazienki czy kuchni, bo nawet te pomieszczenia są pełne nazbieranych przez lata przedmiotów.
Poza samym chorym dramat przeżywają także jego najbliżsi. O swoich doświadczeniach na jednym z blogów opowiada mężczyzna, który po śmierci rodziców musiał uporać się z nagromadzonymi przez nich stertami przeróżnych przedmiotów. W tym celu zwolnił się z pracy i segregował tysiące bezwartościowych rzeczy, pudła wypełnione tanią biżuterią, sterty szalików, których nikt nigdy nie nosił, popsute zabawki, zakurzone książki i niezliczoną ilość innych przedmiotów. Sprzątanie zajęło mu prawie rok.
Nie każdy musi jednak samotnie stawić czoła takiemu zadaniu. W Stanach Zjednoczonych działają już firmy, które specjalizują się w sprzątaniu domów osób dotkniętych syllogomanią.
Zanim ktoś z naszych bliskich będzie potrzebował takiej pomocy, warto się zastanowić, czy nie ma wokół nas osoby, która boryka się z problemem zbieractwa. Często granica między ekscentrycznością a zaburzeniem psychicznym jest bardzo cienka.
Źródła:
Agnieszka Księżopolska Sławomira Kotapka-Minc, „Patologiczne zbieractwo” [w:] „Postępy Psychiatrii i Neurologii” nr 14/2005.
Komentarze
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz
Zimne ręce – gorące serce
Temperatura na minusie, mroźny wiatr zrywa czapki z głów, śnieg skrzypi pod stopami – zima na dobre...











