- Strona główna »
- Styl życia »
- Rodzina »
Wakacje bez żony
Jak co roku, nadchodzi okres wakacyjny, dla większości okres urlopowy. Co wtedy robimy? Uciekamy z miasta, w którym spędzamy większość naszego życia. Organizujemy wycieczkę w góry, nad morze, zapisujemy dzieci na kolonie albo wysyłamy do dziadków. Single lub żyjący w wolnych związkach decydują się na samodzielne wyjazdy lub z paczką znajomych. A co z tymi, którzy wyrzekli już sakramentalne „tak”?
Dla rodziny zbliżające się wakacje oznaczają albo stres, spożytkowanie odłożonych pieniędzy, albo pełną swobodę, „przecież zarabiamy tak dużo!”. Gdy już kwestia finansowa zostaje rozstrzygnięta, do akcji wkracza pytanie: razem czy osobno?
Wszędzie, byle z żoną
Planują wakacje już pół roku wcześniej. Zmęczeni pracą, codziennymi obowiązkami, wychowaniem dzieci. I chociaż kochają swoje życie, pragną od niego na chwilę lub dwie odpocząć. Czasem warto zaciągnąć ręczny, przystanąć i dostrzec piękno świata. A co najlepsze – chcą to wszystko odkrywać rodzinnie. Ludzie, którzy dnie spędzają w pracy albo w szkole, tak naprawdę nie mają dla siebie czasu. Wracając do domu, kontynuujemy często to, co robiliśmy przez cały dzień. Szykujemy się znów do pracy, odrabiamy lekcje. W natłoku obowiązków zapominamy często, jak ważna jest rodzina, ukochane osoby i możliwość dzielenia z nimi naszego życia.
Piękny obraz tworzą rodziny, które w uścisku i pomiędzy bagażami, pokonują kilometry do upragnionego odpoczynku. Wizja nieco amerykańska, ale trzeba przyznać, że Polska wcale nie pozostaje w tyle. Wspólne biwakowanie, kąpiele w morzu lub górskie przechadzki to idealny czas dla małżeństw, dla nadrobienia wszelkich zaległości i wypełnienia „tęsknotek”, jakie drzemią przez cały rok. To szansa na ponownie zakochanie się, przypomnienie początków związku, lat młodości z ukochanym. I na szczęście większość małżeństw nie wyobraża sobie wakacji bez drugiej połówki.
Pomyślmy poza tym o dzieciach, jeśli takie małżeństwo posiada. Wakacje dają nam szansę, by poznać swoje pociechy bliżej. Aby dostrzec, jak wiele zmienia się w ich życiu i jak wspaniałymi ludźmi się stają. Takie spostrzeżenia bardziej pozytywnie wpływają na relacje między żoną i mężem. Jeśli nie posiadamy dzieci – wykorzystajmy do tego wakacje!
Ona góry, on morze
Co zrobić, gdy pomimo silnego i szczerego uczucia nie jesteśmy w stanie porozumieć się w kwestii miejsca wyjazdu? Są dwa wyjścia. Zaplanujmy podwójne krótkie wakacje, żeby każdy z partnerów był zadowolony. Na przykład: tydzień nad morzem, tydzień w górach. Albo zdecydujmy się na wakacje... osobno. I tu pojawia się problem. „Jak? Tak bez męża?” – zapyta wiele z kobiet. A dlaczego nie? Warto spojrzeć na to rozwiązanie z innej strony. Jeśli dwoje ludzi się kocha i ufa sobie wzajemnie, to nic nie jest w stanie tego zniszczyć. Nawet osobne wakacje. Po co się męczyć w imię chwilowego szczęścia drugiej osoby? Po co psuć sobie nerwy i niszczyć urlop? Jeśli w ciągu roku, pomiędzy pracą a pracą, nie tęsknimy za sobą tak uporczywie – dajmy sobie chwilę wytchnienia! Relaks, realizacja marzeń i spełnienie. Tego chce większość z nas.
I choć często wykorzystujemy oddzielne urlopy, dając się ponieść emocjom, to znaczna część wraca z urlopu z tym samym stanem ducha, co przed wyjazdem. Wracają stęsknieni za ukochanymi, pełni wrażeń i momentów zachowanych głęboko w sobie. Gorące powitania, wspólne oglądanie zdjęć i relacjonowanie każdego dnia. Prawdopodobnie tacy mężowie kochają swoje żony jeszcze bardziej właśnie za to, że pozwalają im się realizować i spełniać najskrytsze marzenia. Ich, odwiecznych poszukiwaczy i odkrywców.
Z żoną? Jeszcze nie oszalałem...
Coraz częściej jednak codzienna „sielanka” kontynuowana jest również podczas wakacji. Bo co innego zrobić, gdy małżeństwo jest nieudane, dawna iskierka już znikła, a praca to nasza największa odskocznia? Kiedy okazuje się, że żona nie jest tak wspaniałą i wyrozumiałą osobą, a mąż stracił dawną sylwetkę i woli wypić piwo z kolegami? Tak poważny kryzys miłosny można poprzez wakacje albo naprawić, albo całkowicie pogłębić. Najczęściej górę biorą nasze obawy i niechęć wobec planowania wspólnych wakacji. Osobny wyjazd plus chęć „zapomnienia” o problemach niestety zazwyczaj kończą się najgorszym – zdradą, nienawiścią i rozwodem. Zdarzają się jednak przypadki, że pomimo oporów wyjeżdżamy. Nastrój, miejsce, rozmowy, kolacje i długie spacery są najlepszym lekarstwem na zranione serca i podburzone mosty. Warto czasem włożyć trochę wysiłku, pokonać obawy i przypomnieć sobie, dlaczego właśnie ta kobieta jest moją żoną.
Komentarze
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz
Zimne ręce – gorące serce
Temperatura na minusie, mroźny wiatr zrywa czapki z głów, śnieg skrzypi pod stopami – zima na dobre...











