„Mam ekstra samochód”, czyli o nadrabianiu męskości
Ludzie powiadają, że im lepszy samochód, tym więcej męskości… do nadrobienia. Do diaska! Żeby wcisnąć gaz do dechy mając do dyspozycji licznikowe 315 km/h, trzeba mieć j… już Wy wiecie, co.
Tak już się w świecie utarło, że ten, kto jeździ super samochodem, musi mieć mało w spodniach. Część przypadków potwierdzi tę zasadę, a część jej zaprzeczy. Wynika to wyłącznie ze statystyki. Nie zamierzam jednak zbierać danych do przeprowadzenia odpowiednich badań.
Leczenie kompleksów
To fakt, ludzie często rekompensują sobie pewne braki drogimi zabawkami. Dlatego zgodzę się, że są faceci, którzy leczą kompleks męskości poprzez nabycie fajnej bryki. Nie wynika to jednak z tego, co taki gość prowadzi, ale ze sposobu, w jaki się zachowuje. Ruszanie z piskiem opon na czerwonym świetle, chorobliwe wyprzedzanie wszystkiego, co się da, i wszystko jasne. Rozsądne kobiety nie znoszą tego typu popisów. To dobre dla chłopców, którym pierwszy raz udało się wykraść ojcu samochód z garażu. Nie mamy więc wątpliwości, że niesmaczne szaleństwo na ulicach to sposób na podsycanie męskiego ego. Jeśli faceci, którzy gazują rycząco na skrzyżowaniach, myślą, że poderwą w ten sposób płeć piękną, są w błędzie. My dobrze wiemy, kiedy mit o niedoborach męskości może okazać się prawdą.
Jeśli zaś chodzi o kierowców gustownych samochodów z wyższej półki, w grę może wchodzić albo pasja, albo gruby portfel. Nie mam zamiaru dociekać, czy dorabiają się tego sami, czy korzystają ze spadku po zmarłej ciotce. Stawiam na sprawiedliwość i nie wrzucam wszystkich do jednego worka.
Temat męskich kompleksów sprytnie wykorzystali marketingowcy. Pamiętacie zapewne reklamę o treści: „Masz dużego? Kup sobie małego”. Całkiem niedawno można było zobaczyć to hasło na billboardach promujących telewizory marki Funai. Ciekawe, ilu nabywców się w ten sposób dowartościowało. Aż się dziwię, że na taki pomysł nie wpadł żaden z producentów samochodów małolitrażowych.
A ja kocham samochody
Ach, ta ludzka zazdrość. Zdasz egzamin, to posądzą Cię o ściąganie. Dostaniesz awans, to zaczną gadać, że masz romans z kimś z Zarządu. Do tego klasyczny przykład posiadania lepszego samochodu. Coraz częściej się przekonuję, że ci, którzy zarzucają innym kompleksy, sami mają z nimi największe problemy.
Idąc tym tropem, każdego dobrego studenta trzeba nazywać oszustem, a pracownika na dobrym stanowisku posądzać o złe prowadzenie się. Równie dobrze mogliby mnie przezwać transwestytą, bo kręci mnie motoryzacja. Naprawdę, nic mnie już nie zdziwi. Niedługo stworzą słownik obraźliwych skojarzeń związanych z poszczególnymi zawodami i zainteresowaniami. Przynajmniej każdy się z czegoś pośmieje.
Mało kto bierze w ogóle pod uwagę fakt, że sporo facetów pasjonuje się motoryzacją. To oczywiste, że jeśli mają wystarczająco dużo gotówki, kupią samochód swoich marzeń. Nie będą wówczas nikomu pokazywać zawartości swoich spodni, żeby udowodnić szczerość zamiłowania…
Krytykować jest najłatwiej, a zastanowić się nad bodźcami danego zjawiska, to już wyższa szkoła jazdy. To taki typowy dla społeczeństwa paradoks. Ci, którzy zarzucają innym ograniczenia, sami są najbardziej ograniczeni.
Obok ograniczenia mamy jeszcze fałszywość. W tym przypadku ze strony szyderczych pań. Zabawne jest to, że to kobiety najczęściej wyśmiewają szczęśliwych posiadaczy luksusowych samochodów. Kobiety, które równie chętnie nazywają kierowców zakompleksionymi, co zasiadają obok nich na fotelu pasażera, by zakosztować trochę lansu. Co można więc o nich powiedzieć? Chyba to, że mają wypchane staniki.
Prawda jest taka, że najczęściej szczekają psy, które najbardziej się boją. Ciekawe, który z krytykujących umiałby w ogóle opanować sportowe auto z wyższej półki. Który z nich odważyłby się przekroczyć zawrotną prędkość? Możliwe, że w większości przypadków zabrakłoby jaj, o które się rozchodzi.
Komentarze
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz
Zimne ręce – gorące serce
Temperatura na minusie, mroźny wiatr zrywa czapki z głów, śnieg skrzypi pod stopami – zima na dobre...












zabawne bo jakos nigdy w zasiegu wzroku ich nie widac... ;)
ciekawe co oznacza jazda po miescie na gumie... ;)
nigdy nie wydalbym 30kola na moto zeby poderwac jakas laske!
wam wystarczy powiedziec "wygladasz na sympatyczna dziewczyne, ble ble ble ble, mam na imie dominik" i jestescie poderwane... ;)
mnie też śmieszą lansiarze, wiadomo, że gdzie lans, tam kompleksy
pozytywnie napisane