Pokonać wszelkie przeciwności – historia Vince’a Papale’a
Są takie momenty w życiu, gdy wydaje się nam, że nasze marzenia są nierealne, że nieważne, ile włożymy wysiłku i pracy, to i tak nie uda się nam sięgnąć po to, czego pragniemy. W takich momentach warto sobie przypomnieć historię Vince’a Papale’a – „niepokonanego”.
- Odsyłacze:
- Podyskutuj na forum
Vince Papale to były profesjonalny zawodnik futbolu amerykańskiego, który rozegrał trzy sezony w barwach zespołu Philadelphia Eagles w Narodowej Lidze Futbolu Amerykańskiego – NFL. To jednak nie ten fakt, a droga, którą pokonał, by zostać profesjonalnym futbolistą, uczyniła z niego legendę i przykład warty naśladowania. Dlaczego jego historia jest tak szczególna?
Zanim trafił do Eagles
Historia Papale’a nie byłaby interesująca, gdyby powielała schemat kariery prawie wszystkich profesjonalnych zawodników: gdyby grał na uniwersytecie, gdzie został zauważony i skąd trafił do którejś z drużyn NFL. Nie byłaby również tak interesująca, gdyby dzięki ciężkiej pracy udało mu się dostać do reprezentacji, a następnie do NFL. Czym więc różni się jego droga do sukcesu od tylu innych historii profesjonalnych graczy futbolu amerykańskiego?
Vince Papale nie grał w reprezentacji uczelni podczas swych lat studenckich. Filadelfijski college św. Józefa, w którym studiował, nie miał nawet drużyny futbolowej. Vince skończył więc studia w 1968 roku i wkrótce został nauczycielem w liceum, które ukończył. Przez następne lata poza pracą w szkole dorabiał jako barman, a wolnym czasie grał w futbol w amatorskiej lidze oraz regularnie przychodził na mecze swojego zespołu Philadelphia Eagles, którego był wiernym fanem. W jaki więc sposób nauczyciel angielskiego, grający w futbol dla rozrywki, nie dla pieniędzy, dostał się do zawodowej drużyny? Wydaje się to prawie niemożliwe.
Rok 1976
Zespół Philadelphia Eagles od końca lat 60. ubiegłego wieku nie przynosił swoim fanom wielu powodów do dumy. W kolejnych sezonach Orły odnosiły więcej porażek niż zwycięstw. Sytuację miał zmienić nowy trener Dick Vermeil. Wpadł on na pomysł, by przed następnym sezonem zorganizować otwarty trening, w którym mogliby wziąć udział wszyscy zainteresowani. Był to niezwykły i niespotykany do tej pory pomysł. Vermeil wierzył jednak, że nawet jeżeli nie znajdzie na nim żadnego wartościowego zawodnika, to atmosfera związana z wydarzeniem może pomóc tworzonej przez niego drużynie.
Był rok 1976 – Vince Papale miał wtedy już trzydzieści lat. Na pewno nie był to wiek, by rozpoczynać przygodę z zawodowym futbolem. Mimo to Papale uznał, że nie ma nic do stracenia, a wszystko do zyskania. Pamiętał motto swojego trenera lekkiej atletyki jeszcze z czasów z liceum: „szczęśliwi są tylko ci, którzy marzą i są w stanie zapłacić cenę, by sprawić, że marzenia się ziszczą”. Udał się na otwarty trening Philadelphi Eagles, dał z siebie wszystko i... Został zaproszony na obóz przygotowawczy Orłów. To oznaczało, że trzydziestoletni nauczyciel dostał się na obóz przygotowawczy, podczas którego miał trenować z profesjonalnymi zawodnikami, których jeszcze kilka miesięcy temu oglądał z trybun.
Niepokonany
Przez cały sezon przygotowawczy Papale przekonywał swoją grą trenera, by w końcu dostać się do drużyny i stać się najstarszym zawodnikiem, który rozpoczynał grę w NFL w historii ligi. Papale nie tylko został zawodnikiem Philadelphia Eagles, ale także wydatnie przyczynił się do powrotu Orłów do sezonów zakończonych z dodatnim bilansem zwycięstw i porażek. Jego karierę zakończyła poważna kontuzja ramienia w 1979 roku. To jednak go nie podłamało i od tego momentu oddał się działaniom charytatywnym. W roku 2001 zdiagnozowano u niego raka, którego udało mu się zwalczyć – do swojej bogatej biografii i listy pokonanych przeciwności losu mógł dodać walkę z nowotworem. Pięć lat później powstał film opowiadający jego historię – „Vince Niepokonany” („Invincible”) z Markiem Walhbergiem w roli głównej. Dzięki niemu możemy dziś zobaczyć, jak wyglądała droga Papale’a od pracy w barze do grania przed kilkudziesięciotysięczną publicznością.
Komentarze
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz
Zimne ręce – gorące serce
Temperatura na minusie, mroźny wiatr zrywa czapki z głów, śnieg skrzypi pod stopami – zima na dobre...











