Biznes kopany

Autor: Marcin Gruza

Piłka nie tylko nożna, Biznes
17. kwiecień 2012

Nie są menadżerami największych korporacji, a zarabiają miliony. Mają cele do zrealizowania, ale za brak wyników odpowiada przełożony. Osiągają takie zyski, że w wieku trzydziestu lat mogą przechodzić na emeryturę i być spokojnym o przyszłość. Na początek zapewniony pakiet socjalny, służbowy samochód, opłacone mieszkanie. Potem może być nawet lepiej. Praca bez krawata, nie za biurkiem, nie od ósmej. Branża sportowa, zawód piłkarz, wykształcenia brak.


    Biznes kopany, fot. sxc.hu

O sporcie można powiedzieć, że jest emocjonujący, modny, że jest dla wszystkich i ma pozytywny wpływ na zdrowie. Przede wszystkim jednak należy stwierdzić, że sport jest lukratywny. Co więcej, jest jedną z niewielu branż omijanych przez kryzys. Prosty pomysł na biznes, rzesza wiernych klientów i zainteresowanie mediów powodują, że sport, zwłaszcza piłka nożna, jak sprawnie działająca firma przynosi zysk i czyni piłkarzy jednymi z najlepiej opłaconych pracowników. 

Sponsor strategiczny

Przebieg wydarzeń sportowych śledzą miliardy ludzi na świecie. Ważne mecze, spotkania i zawody gromadzą przed telewizorami większą widownię niż popularne seriale oraz programy informacyjne. Zapewniają transmitującym je telewizjom wysoką oglądalność i zainteresowanie reklamodawców. Niektóre widowiska na polskim rynku telewizyjnym przyciągają ponad dziesięć milionów telewidzów, co oznacza, że w co drugim telewizorze oglądana jest transmisja sportowa. 

Już dawno telewizje zauważyły w sporcie ukryty potencjał komercyjny. Sport jest pełny zwrotów akcji, dramatycznych wydarzeń, niespodziewanych wyników. W jednej chwili nieznani zawodnicy stają się gwiazdami, a gwiazdy odchodzą w zapomnienie. Scenariusze jak z Hollywood, napięcie do ostatnich sekund, krew na koszulkach, radość zwycięzców i łzy przegranych przynoszą nadawcom pewny dochód, zapewniają zawodnikom wysokie honoraria oraz status gwiazd nie tylko sportu, lecz także show biznesu.

W pierwszej połowie XX wieku najwięksi sportowcy za zwycięstwa dostawali medale i zyskiwali sławę. Sukces nie przekładał się wynik finansowy. Wraz z rozwojem mediów wzrastały zarobki zawodników. Początki transmisji sportowych długo nie zapowiadały finansowego boomu. Pierwsza relacja z zawodów odbyła się w Stanach Zjednoczonych w 1921 r. za pośrednictwem radia. Era transmisji telewizyjnych nadeszła później i zapoczątkowana została podczas Igrzysk Olimpijskich w Berlinie w 1936 r. Jedna kamera ze stadionu przekazywała obraz do pięciu telebimów ustawionych w stolicy Rzeszy. Prawdopodobnie pierwszą telewizyjną relację obejrzało 160 tys. ludzi. Większy zasięg i liczniejszą widownię miały Igrzyska Olimpijskie w Londynie (1948 r.). Sygnał był odbierany w centralnej Anglii, dzięki czemu olimpiadę w telewizji obejrzało około pół miliona widzów. IO w stolicy Anglii były pierwszymi, w których prawa do transmisji zostały sprzedane telewizji. Stacja BBC za możliwość relacjonowania zawodów zapłaciła 3 tysiące dolarów. 

ABC biznesu

Szefowie amerykańskiej wytwórni filmowej Paramount, kupując średniej wielkości telewizję ABC, jeszcze nie zdawali sobie sprawy, jaki potencjał finansowy ukryty jest w branży sportowej. Początkowo relacje z zawodów stanowiły jedynie dwadzieścia procent czasu antenowego i były transmitowane głównie z powodu niskich kosztów produkcji. Dostrzegając możliwość zwrotu poniesionych kosztów i wypracowania dużego zysku, zdecydowano się wykupić prawa do transmisji Igrzysk Olimpijskich w Los Angeles w 1984 r. Transakcja opiewała na kwotę 225 mln dolarów, do tego ABC dopłaciło 100 mln za koszty obsługi transmisji, mimo to stacja zarobiła na relacjach dodatkowe 100 mln dolarów. ABC, która miała początkowo zarobić na swoje utrzymanie, przynosiła Paramount ogromne zyski.

Dziś prawa do transmisji igrzysk olimpijskich i rozgrywek piłkarskich sięgają astronomicznych sum. Najbardziej korzysta na tym piłka nożna. Olimpiada jest jak kinowa superprodukcja przynosząca ogromny dochód, ale niestety trwa tylko dwa tygodnie raz na cztery lata. Piłka nożna natomiast jest niekończącym się serialem o niesłabnącej popularności. Prawa do transmisji olimpiady przynoszą prestiż telewizjom i podkreślają ich pozycję na rynku, jednak nadawcy nie finansują bezpośrednio olimpijskich sportowców, których pensje nie dorównują zarobkom piłkarzy. Telewizje koncentrujące się na relacjach piłkarskich zainteresowane utrzymaniem oglądalności serialu tytułem praw do transmisji wpłacają na konta klubów miliony euro. Telewizyjny mecenat stanowi często podstawę budżetu futbolowych drużyn, z czego większa część przeznaczana jest wypłaty piłkarzy. Relacja na linii stacja telewizyjna – drużyna piłkarska przypomina pracę w korporacji. W zyskach mają udział najlepsi, którzy dzięki temu podpisują lukratywne kontrakty, reszta albo wypada z biznesu, albo spada do drugiej ligi i odbiera pensję szeregowego pracownika. Najlepsi zapewniający wysoki poziom gry i zdobywający trofea mogą liczyć na zarobki większe od prezesów giełdowych spółek.

Dress code

Piłka nożna to firma która działa na takich samych prawach ekonomii, jak każde inne przedsiębiorstwo. Jej zaletą jest to, że nie poddaje się koniunkturalnym trendom, siłą natomiast są wierni kibice. Fani oprócz tego, że kupią bilety, zostawią pieniądze w klubowym barze, będą chcieli również mieć pamiątki i gadżety. Sprzedaż koszulek piłkarskich i miejsca reklamowego na nich stanowi drugi, po prawach telewizyjnych, filar dobrze funkcjonującej piłkarskiej korporacji. O tym, jak ważna jest to pozycja w budżecie, dowiódł Real Madryt, który za dziewięćdziesiąt trzy miliony euro kupił z Manchesteru United portugalskiego skrzydłowego C. Ronaldo, tym samym ustanowił transferowy rekord wszech czasów. Hiszpański klub ze sprzedaży samych koszulek po kilku miesiącach uzyskał przychód około osiemdziesięciu milionów euro.

Potencjał reklamowy tkwiący w sportowych koszulkach już dawno odkryły firmy chcące dotrzeć do szerokiej grupy odbiorców. Piłka nożna przyciąga ludzi w każdym wieku i przedstawicieli różnych profesji, dlatego miejsce reklamowe na koszulce jest ważnym elementem promocji firm i jednocześnie drogim wydatkiem. Logo na koszulkach zapewnia niemal nieograniczoną ekspozycję w mediach, prasie i internecie w tym, co jest najistotniejsze, w prime timie, czyli w porze największej oglądalności. Najwięcej do tej pory za reklamę na koszulkach zapłaciła firma T-Home. Czteroletni kontrakt zawarty z niemiecką drużyną Bayern Monachium wart jest siedemnaście milionów euro. W Polsce najdrożej kosztuje reklama na strojach Lecha Poznań. Za dwa i pół roku promocji firma S. Oliver zapłaci dziesięć milionów złotych. 

Indeks w górę

Zarobki w tej branży od dłuższego czasu utrzymują się w trendzie wzrostowym. Kwoty, jakie zarabiają piłkarze, są trudne do wyobrażenia dla większości z nas. Zwłaszcza jeśli mamy w głowie utrwalony obraz zawodników pracujących tylko w środę i sobotę po dziewięćdziesiąt minut z kwadransem przerwy na regenerację, i wdaje nam się, że do gry w piłkę nie potrzeba szczególnych kompetencji. W latach 80. XX w. w Manchesterze United, jednej z najbardziej rozpoznawalnych piłkarskich marek, najwyższa roczna pensja wynosiła 115 tys. funtów, dziś przeciętne tygodniowe wynagrodzenie oscyluje w granicach 98 tys. dolarów. Najwięcej tygodniowo otrzymuję się za grę w Barcelonie. Katalończycy siedem dni pracy wyceniają na 152 tys. dolarów.

Najlepiej zarabiającym piłkarzem jest C. Ronaldo. Zawodnik za rok gry otrzymuje od Realu Madryt 13 mln euro, czyli ok. 52 mln zł. To oznacz, że Portugalczyk zarabia ponad 4 mln 300 tys. zł miesięcznie, ok. 150 tys. dziennie, czyli co godzinę otrzymuje 6 tys., co minutę ok. 100 złotych, a co sekundę jego konto wzbogaca się o 1 złoty i 60 groszy. Dla porównania najlepiej zarabiający piłkarz polskiej lidze, Euzebiusz Smolarek, za sezon gry otrzymuje 400 tys. euro rocznie, czyli 1,6 mln złotych.

Polska na tle lig zachodnich nie jest jeszcze finansowo atrakcyjna. Promocja kraju podczas Euro 2012 oraz stadiony, które z tej okazji powstają, przyciągną nowych sponsorów chcących reklamować się przez piłkę nożną. Stadiony o dużej pojemności, przyciągną więcej kibiców co przełoży się na wzrost dochodów z biletów. Dzięki temu zarobki piłkarzy, którzy i tak należą do jednej z najlepiej opłacanych grup zawodowych, jeszcze będą wzrastać.

Trwa wysyłanie Twojej oceny...
Ocena: 3.0 z 5. 1 ocen.
Kliknij pasek ocen aby ocenić wpis.

Komentarze

Anggre, 03-02-12 07:11:
Nie plaocem. Pomoze, i owszem, ale czy na Twoja korzysc? Zastanow sie tylko - doradca nie bierze ...
Fanny, 15-09-11 15:34:
Great common sense here. Wish I'd thouhgt of that.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

* - pole wymagane

*
*

Piotr Siegoczyński: Sukces, al...

Pierwszy polski mistrz świata kick-boxingu opowiad...

    Ekologiczna antykoncepcja, fot. sxc.hu

    Ekologiczna antykoncepcja

    Naszej planecie szkodzimy nieustannie. Jazdą samoc...

      Biznes kopany, fot. sxc.hu

      Biznes kopany

      Nie są menadżerami największych korporacji, a zara...

        Paryż, fot. Paulina Bajer

        Paryż w obiektywie

        Wdzięk i urok tego miasta od dziesięcioleci próbuj...

          MobilnyFacet.pl - Wojciech Halejak i Olga Wasiuk, fot. materiał prasowy

          Inauguracja cyklu Mazovia MTB ...

          Wojciech Halejak z grupy HP-Sferis zwyciężył w pie...

            MobilnyFacet.pl - Rodzaje pracy alternatywnej, fot. shutterstock

            Rodzaje pracy alternatywnej

            Praca alternatywna to praca nietypowa. Istnieje wi...

              MobilnyFacet.pl - Jakże ważny tydzień, fot. shutterstock

              Ojcowski tydzień

              Pierwszy stycznia 2010 roku przyniósł ważną zmianę...

                Technologie

                Komputerowe osobistości XX wie...

                W dzisiejszym świecie technologia rozwija się w za...

                  O nas | Reklama | Napisz do nas | Regulamin

                  Copyright © 2010 MobilnyFacet.pl