Przemysław Saleta o przygotowaniach do starcia z Najmanem.
Na treningu dla mediów przed KSW 14 spotkaliśmy Przemysława Saletę, który przygotowuje się do walki z Marcinem Najmanem. Zapytaliśmy byłego Mistrza Świata w kickboxingu i zawodowego Mistrza Europy w boksie o jego formę i przygotowania.
Saleta nie uczestniczył czynnie w treningu dla mediów z powodu kontuzji, której nabawił się dzień wcześniej. Nie chciał ryzykować jej pogłębienia tuż przed galą. Pojedynek z Najmanem będzie dla niego okazją do rozstrzygnięcia prywatnego sporu. Niegdysiejsi przyjaciele zmierzą się 18 września w ringu. Jak podkreślał Saleta, zamierza sprawić, że Marcin Najman będzie w ringu cierpiał, nie kończąc walki zbyt wcześnie. Byłoby to jego zdaniem „zbyt łaskawe”.
Bez specjalnych przygotowań
Przemysław Saleta wyjaśnił nam, dlaczego specjalne przygotowania nie będą mu potrzebne. „Jeżeli chodzi o ilość jednostek treningowych to trenuje tyle samo ile przed zakontraktowaniem walki. Jedne co się zmieniło to, że teraz trenuje MMA i mam o jeden trening boksu więcej niż wcześniej. To jest dziesięć jednostek treningowych tygodniowo. Ja tak trenuje kiedy mam czas dla siebie, to mój styl życia.” Zawodnik powiedział, że właśnie dlatego nie musiał przygotowywać specjalnego planu treningowego na walkę z Najmanem. „W każdym elemencie walki, łącznie z parterem, jestem od niego lepszy. To nie znaczy, że w ogóle nie będę trenował, czego wiele osób nie rozumie. Po pierwsze zawsze to robię, a po drugie nie pozwolę sobie, żeby wyjść bez formy do walki. To byłby brak szacunku dla kibiców.” Saleta przed walką czuje się doskonale przygotowany.
Maraton, wyścigi motocyklowe i walka w międzyczasie
Saleta planował po walce wziąć jeszcze udział w maratonie, do którego równolegle się przygotowywał. Niestety nie będzie mógł wziąć w nim udziału, gdyż wylatuje w tym czasie do Australii. Zmieniony został termin lotu, co pokrzyżowało plany sportowca. Nie zobaczymy Salety w maratonie, ale zobaczymy na motorze. Dzień po walce zawodnik planuje bowiem wziąć udział w wyścigu motocyklowym. To kolejny dowód na niezwykle wysoki poziom pewności siebie Przemysława Salety przed walką z Marcinem Najmanem.
Jednorazowy wyskok
To już druga walka zawodnika w MMA. Saleta nie bierze jednak pod uwagę możliwości, aby kontynuować swoja karierę w tej formule. Nawet jeśli pojawiłaby się wyjątkowo trafna propozycja, sportowiec by ją odrzucił. „Pieniądze to nie wszystko” - jak mówi. Przyznaje również, że jest zbyt zajęty wszystkimi swoimi działaniami na różnych płaszczyznach, poza treningami sportów walki. Sprawić, że wróci na ring mógłby jedynie Andrzeja Gołoty. Do walki obu pięściarzy miało dojść wiele razy, jednak zawsze coś stawało na przeszkodzie. Jak przyznaje Saleta, tylko tego pojedynku brakuje mu, aby czuć się w pełni usatysfakcjonowanym ze swojej sportowej kariery. Nic, jednak nie wskazuje na powrót Andrzeja Gołoty, chociaż kto wie.
Przemysław Saleta zupełnie nie przejmuje się pojedynkiem z Marcinem Najmanem. Wielokrotnie dyskredytował sportowe umiejętności swojego przeciwnika, z którym od wielu lat jest skłócony. Czy uda mu się łatwo wygrać walkę z Najmanem i wystartować w wyścigu motocyklowym dzień później? Tego dowiemy się na gali KSW „Dzień Sądu” już 18 września.
Komentarze
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz
Zimne ręce – gorące serce
Temperatura na minusie, mroźny wiatr zrywa czapki z głów, śnieg skrzypi pod stopami – zima na dobre...











