Nie ma znaczenia, czy jesteś ciężko pracującym facetem po trzydziestce, uczącym się beztroskim studentem, dżentelmenem w wieku przedemerytalnym, który odkrywa w sobie hobby globtroterskie, czy nastolatkiem, czy rencistą, nieważne. Niebawem przytyjesz. To pewne. Później podejmiesz decyzję, co z tym zrobić. Pewnie przejdziesz na dietę. W najlepszym wypadku podeprzesz ograniczenia żywieniowe jakąś aktywnością fizyczną. Może zostaniesz wegetarianinem, może hipisem, może zaczniesz kopać piłkę, zapiszesz się do Legii i okaże się, że na ciebie właśnie czekaliśmy, my kibice – na człowieka z motywacją, który gra dla jakichś istotnych powodów, nie tylko dla pieniędzy i nie dlatego, bo nic innego nie potrafi. Będziesz miał wiele dróg do wyboru: bezlik diet, sposoby na zmianę nawyków żywieniowych, korektę stylu życia. Pomyśl. Zapoznaj się w doświadczeniami innych. Nasze siostry zdobyły w tej dziedzinie doświadczenie nie do przecenienia. Sprawdziły wszystko. Na własnych organizmach, z narażeniem życia i zdrowia, dzień w dzień testując sposoby na osiągnięcie celu. Odrywają nowe metody, wytyczają nowe szlaki.
Szlachetne zdrowie…
Według jednej z popularniejszych definicji, odchudzanie polega na ograniczeniu spożycia pokarmów, a co za tym idzie energii, poniżej zapotrzebowania organizmu. Niezbędną do funkcjonowania energię organizm czerpie ze spalania zapasów zgromadzonych w postaci tłuszczu. Czy kogoś interesuje jeszcze odpowiedź na pytanie, dlaczego w ogóle się odchudzamy? Coś otyłość powoduje. Coś sprawia, że z normalnie odżywiających się i funkcjonujących ludzi, zmieniamy się w opętanych rygorami dietetycznymi i nowymi nawykami żywieniowymi desperatów. Przybieramy na wadze za jakąś przyczyną. Następnie decydujemy się na takie lub inne rozwiązania. Dlaczego? Bogatsi o świadomość, że coś jest nie tak – bo nie mieścimy się w ciuchy pasujące jeszcze przed miesiącem, bo nie czujemy się dobrze, bo kupujemy coraz więcej i więcej żarcia – podejmujemy konkretne kroki, aby temu przeciwdziałać. Jeśli nas stać, przechodzimy na dietę wymagającą radykalnej zmiany upodobań żywieniowych. Zaczynamy uczęszczać na gimnastykę czy basen albo jeździmy konno. Odchudzamy się dla zdrowia.
Im więcej kilogramów, tym mniej znajomych
Jest także tak, że nie tylko względy zdrowotne pchają nas na drogę odchudzania. W naszym społeczeństwie zaczyna dominować przekonanie, że tylko osoba szczupła, chuda, z talią osy i niedowagą, to osoba normalna. Kanon piękna kobiety lansowany w mediach oraz ikonografia popkultury wmawiają nam, że wszelka nadwaga to grzech i powód wykluczenia. Oczywiście, nadwaga powodująca problemy zdrowotne to problem. Osoby prowadzące siedzący tryb życia, nie przywiązujące wagi do diety w ogóle, nie dbające o zalecenia lekarzy czy dietetyków, mówiące o konieczności zbilansowanej diety oraz niezbędnej dozy fizycznego wysiłku, często cierpią z powodu swojej nadwagi oraz zapadają na poważne schorzenia związane z nadmiarem tkanki tłuszczowej. Utarło się jednak, że lepiej mieć te kilka kilogramów mniej, niż więcej. Dlatego wszystkie dziewczyny już dawno przeszły na diety. Jeszcze nie wróciły. Chociaż ten niezdrowy owczy pęd do odchudzania za wszelką cenę powoli przechodzi do lamusa, większość kobiet, niezależnie od tego, czy ważą za dużo, czy akurat za mało, odchudza się. Bo to modne. Bo tak wypada. Może profilaktycznie? A może dlatego, że wszyscy dookoła są na diecie?
Ideał patyczaka
Inwencja naszych niezawodnych przedstawicielek płci przeciwnej jest w dziedzinie odchudzania imponująca. Wspomagane mniej lub bardziej pseudo-profesjonalnymi orzeczeniami lekarskimi, pracują nad zrzuceniem zbędnych czy niezbędnych – to akurat najmniej ważne – kilogramów, stosując diety cud, wszystkie skuteczne, wszystkie zdrowe, wszystkie sprawdzone.
Jako młody człowiek o szerokich koneksjach i burzliwej przeszłości amanta, wiem dużo na temat odchudzania kobiet. Nie wiem nic ta temat odchudzania mężczyzn, ale podejrzewam, że jest podobnie. Po prostu, w pewnym momencie człowiek wbija sobie do głowy, że jest za ciężki, za gruby, za szeroki, za duży. Później orientuje się, że inni uświadomili sobie podobną rewelację wcześniej. Następnie człowiek doznaje iluminacji, że oto istnieją sprawdzone sposoby na eliminację problemu bez bólowymi metodami polecanymi tak przez rzesze zwykłych ludzi, jak i przez fachowców. Na koniec osobnik z zakodowanym już przekonaniem o swojej nieatrakcyjności, spowodowanej kilkoma gramami za dużo, postanawia przyłączyć się do odchudzającej się większości. Strach przed wykluczeniem, presja społeczna, stereotypy, niska samoocena czy potrzeba zmiany – skądinąd rzecz najczęściej godna pochwały – pcha w dietę.
Komentarze
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz
Zimne ręce – gorące serce
Temperatura na minusie, mroźny wiatr zrywa czapki z głów, śnieg skrzypi pod stopami – zima na dobre...











