- Strona główna »
- Podróże »
- Miejsca »
Lądek-Zdrój – miejsce na weekendowe lądowanie
To najstarsze uzdrowisko w Polsce, którego początki sięgają jeszcze XIII wieku. Jednak pomyli się ten, kto myśli, że jest to senne miejsce pełne snujących się kuracjuszy, popijających wody lecznicze. Jeżeli szukamy miejsca na weekend pełen aktywnego wypoczynku i solidnych wrażeń, to Lądek-Zdrój zaspokoi zróżnicowane wymagania.
- Odsyłacze:
- Podyskutuj na forum
Choć byłem tam już dwa razy, nie zdołałem poznać i zwiedzić wszystkich możliwych atrakcji Lądka. Miejscowość składa się z miasta i części zdrojowej. Zdrój i rynek urzekają swoją klasyczną, choć miejscami nieco zaniedbaną zabudową oraz klimatem (dosłownie i w przenośni). Miejsce to, położone w dolinie rzeki Białej Lądeckiej, otaczają porośnięte lasem Góry Złote.
Coś dla aktywnych
W części zdrojowej znajduje się mnóstwo pensjonatów i domów wczasowych o różnym standardzie. Dla osób uprawiających sporty zimowe do dyspozycji są szlaki i wyciągi narciarskie, na czele z coraz bardziej popularną Czarną Górą (około 13 km od Lądka). Ponadto możliwa jest wspinaczka skałkowa, istnieją także liczne i dobrze oznakowane ścieżki rowerowe oraz trasy piesze. Najbardziej popularnym celem krótkich wycieczek z Lądka jest wyjście na wzgórze Trojak (766 m n.p.m.)pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyk_niemiecki, z którego wierzchołka rozciąga się znakomity widok na całą okolicę. Miłośnikom zamierzchłej historii polecam wyjście na nieco niższe wzgórze Karpiak (758 m n.p.m.). Na jego szczycie odnajdziemy ruiny wczesnośredniowiecznego (pierwsze zabudowania przed rokiem 1120) zamku Karpień, który był stolicą małego feudalnego państewka. Ostatnie plany odbudowy czy choćby rzetelnego zagospodarowania ruin pochodzą jeszcze z lat 80. XIX wieku, obecne władze miasta chcą pozyskać środki na jego restaurację z funduszy europejskich. Pozostałości zamku (na ok. 74 m długie i ok. 30 m szerokie), będącego niegdyś małą warownią na nagim wzniesieniu, stanowią wciąż niemałą atrakcję. Szczególnie że w schyłkowym okresie istnienia była to baza wypadowa dla miejscowych rozbójników. Można się już poczuć jak na planie filmu z gatunku płaszcza i szpady.
Osobom, które nie lubią zatłoczonych szlaków i tras rowerowych, mogę jeszcze polecić Góry Bialskie (położone na południowy wschód od Lądka). W tym stosunkowo słabo znanym turystycznie rejonie znajdują się wręcz dzikie ostępy, można tam odnaleźć spokój i czas na kontemplację dzikiej przyrody.
Blisko części zdrojowej miasteczka znajduje się gospodarstwo agroturystyczne „Słoneczna dolina”, oferujące chętnym m.in. jazdę konną czy hipoterapię. W zimie organizowane są także kuligi.
Zdrój lądecki jest również doskonałym miejscem dla osób, które doznały kontuzji wskutek czynnego uprawiania sportu. Tutejszych ciepłych wód można skosztować w najstarszym domu zdrojowym „Stary Jerzy” (początki w 1498 roku). Leczą one m.in. schorzenia mięśni, stawów oraz schorzenia pourazowe.
Coś dla mniej aktywnych
Spragnionym odpoczynku niekoniecznie w pełnym ruchu mogę zaproponować tradycyjne zwiedzanie. Lądek-Zdrój ma największą liczbę zabytków pośród uzdrowisk. Bardzo dobre wrażenie pozostawia piękny stary Rynek. Pośrodku Rynku majestatycznie wznosi się neorenesansowy Ratusz a obok niego zachwyca swym dostojeństwem barokowa figura wotywna Trójcy Świętej. Jedynie pręgierz miejski potrafi wytrącić z przyjemnego nastroju i przypomnieć o codziennej niedoli poza urlopem. Rynek ożywia się szczególnie, gdy w samym jego sercu odbywa się targ staroci – sprzedawane są dawne monety, książki, biżuteria, bibeloty, znaczki. Każdy wytrawny zbieracz i znawca antyków znajdzie coś ciekawego, gdyż i ceny wskazują, że nie mamy do czynienia z tandetą.
W części zdrojowej można zobaczyć także specyficzną budowlę – kryty most nad Białą Lądecką, jedyną taką konstrukcję w Polsce i jedną z nielicznych na świecie. Do spragnionych wieczornych i nocnych wrażeń swoją ofertę kieruje m.in. popularne „Piekiełko”, ulokowane poniżej jednego z budynków zdrojowych. Doskonałym miejscem na zjedzenie obiadu w ciepły dzień jest „Staw Biskupi”, obok którego przy stoliku można również zjeść rybę niemal świeżo wyłowioną z wody. Brakowało mi tylko podestu dla orkiestry i wtulonych w siebie tancerzy, aby poczuć się jak na przedwojennym dancingu.
Komentarze
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz
Zimne ręce – gorące serce
Temperatura na minusie, mroźny wiatr zrywa czapki z głów, śnieg skrzypi pod stopami – zima na dobre...












