Jaka kultura, jakie miejsce na świecie jest szczególnie bliskie Pańskiemu sercu?
Oczywiście nasza kultura, nasza religia, tradycja i nasza wspaniała historia. Nie mam tu żadnych wątpliwości. Miałem szczęście, że w gronie podróżników jestem od 40 lat przewodnikiem i to po królewskim Krakowie. Miałem wiele okazji by się przekonać, że religia katolicka, że kultura europejska zbudowana na fundamencie religii chrześcijańskiej jest najwspanialsza. Dość dobrze poznałem islam, odwiedziłem niemal wszystkie kraje muzułmańskie. Przez pół roku wędrowałem po Indiach, miałem więc dużo okazji by choć trochę zrozumieć hinduizm, co roku odwiedzam buddyjskie kraje Dalekiego Wschodu. Za każdym razem gdybym miał potrzebę wyboru, wybrałbym naszą religię, kulturę i Kraków to miejsce na ziemi gdzie dziś mieszkam.
Do najmilszych chwil w życiu zaliczam powroty do domu po długich wędrówkach, kiedy na horyzoncie znowu widze Wawel i wieże kościoła Mariackiego.
Kraków- słowiański Rzym Północy, miasto królów, Kopernika, Kościuszki, Piłsudskiego, św. Alberta, Jana Pawła II. Świetne europejskie centrum wiedzy, nauki i cywilizacji, kulturalna i religijna stolica Polski. Jedno z niewielu miast starożytnych, które nie pogrążyło się w melancholijnej i przez to paraliżującej zadumie nad swoją historią, ale ciągle przeżywa kolejną młodość, ciągle się rozwija.
Jest Pan przykładem osoby niezwykle mobilnej, cieszącej się życiem. Ma Pan jakąś zasadę lub motto, która mogłaby w skrócie nakreślić Pański punkt widzenia?
Jak już wcześniej wspomniałem jest to cytat z Raula Plusa. Przed pierwszą wyprawą dookoła świata ,jedna ze studentek przysłała mi życzenia i to właśnie motto: „Rzecz zdumiewająca, jak wiele jest rzeczy nieosiągalnych, do których ludzie dochodzą gdy są zdecydowani. Czy do nich należysz?”. Jeżeli człowiek coś sobie postanowi i będzie chciał naprawdę osiągnąć swój cel, to wierzę, że przy pewnej dozie szczęścia mu się to uda.
Czy na świecie nadal zdarzają się ludzie otwarci, chętni pomóc zmęczonemu wędrowcy, którzy z prawdziwą radością i braterską miłością gotowi są nakarmić i przenocować bliźniego?
Wędrując po świecie zawsze miałem świadomość , że jeśli gdzieś znajdzie się człowiek, to jest szansa na przeżycie. Oczywiście łatwiej wyciągnie „pomocną dłoń” człowiek biedny niż bogaty.
Muszę wrócić do świata Islamu, takich krajów jak Turcja, Iran, Pakistan jest już coraz mniej. Kto był na Bliskim Wschodzie ten wie jak wielka jest tam gościnność. Tam naprawdę można liczyć na pomoc. Gościnność, udzielenie noclegu, poczęstunek jest wpisane w ich religię, to obowiązek wynikający z Koranu.
W „ mojej ulubionej Turcji” jest takie powiedzenie „Dla przyjaciół wszystko, dla pozostałych prawo”. Więc jeżeli jestem przyjacielem i mówimy sobie po imieniu to absolutnie mogę liczyć na jego pomoc. Miałem takie przypadki, że mówiono mi abym został z grupą dłużej na campingu. Mówili, że jak nie mam w tej chwili pieniędzy, to zapłacę następnym razem, za rok! Kontakt z drugim człowiekiem sprawia im autentyczną przyjemność. Takich ludzi na szczęście jest jeszcze sporo na świecie. Niestety na pewno nie można w takim stopniu liczyć na pomoc, Hindusów czy Chińczyków . Podział kastowy i komunizm nie sprzyja życzliwości. W świecie anglosaskim gościnność chyba zupełnie zanikła, a w Polsce? Chyba najczęściej otwierają się drzwi przed strudzonym wędrowcą na tzw. „Ścianie wschodniej”.
Czy każdy może zostać prawdziwym wędrowcem?
Mój sposób podróżowania jest wymuszony brakiem dostatecznej ilości pieniędzy. Muszę je zdobywać na trasie, muszę bardzo skromnie się odżywiać, przemieszczać się najtańszymi, a zatem mniej wygodnymi środkami transportu, spać w niskiej klasy hotelach, w najbardziej niebezpiecznych dzielnicach. Ale to ma i swoje plusy, bo dużo czasu spędzam wśród autochtonów, lepiej ich poznaję, ich zachowanie, obyczaje. Z reguły mam dużo czasu na wyprawie. Taki sposób podróżowania jest i tani i ciekawy i możliwy prawie dla wszystkich adeptów wędrówki.
Czy każdy chce zostać podróżnikiem? Trzeba mieć w sobie ten głód, pragnienie poznawania świata. Najczęściej ten „głód” może wzbudzić dobry nauczyciel geografii, czasem podróżnik, pilot wycieczki. Ich powołaniem, misją jest zainspirowanie młodego człowieka do poznawania świata, do przeżywania wielkiej przygody.
Czy jest miejsce, na świecie, do którego Pan jeszcze nie dotarł?
Nie dotarłem do Antarktydy , ale tam raczej nigdy się nie wybiorę, nie lubię zimna. Ponadto bardziej mi zależy na poznaniu różnych kultur, religii i tradycji niż jechać tam gdzie inni nie byli tylko z czystego snobizmu. W najbliższym czasie (perspektywa roku, dwóch lat) planuję wyprawę do Iranu, a później na Filipiny, Papuę i Nową Gwineę oraz wyspy Indonezyjskie. Znowu chcę się trochę powłóczyć. Już tęsknie za dłuższą wędrówką.
Jest jeszcze jeden region, dość ciekawy, którego nie odwiedziłem to Afrykę Zachodnia – Nigerię, Senegal, Wybrzeże Kości Słoniowej.
Przesłanie nie tylko dla podróżników.
Niech to będzie przesłanie skierowane szczególnie do polskiej młodzieży.
– W czasach braku jakichkolwiek autorytetów, w czasach wszechogarniającej komercjalizacji i upadku wartości etycznych, w czasach, gdy coraz trudniej jest znaleźć właściwy sens życia, może właśnie podróże pomogą w tym młodemu człowiekowi?
Szkoda, że musimy ciągle wybierać, że niestety nie można mieć wszystkiego w życiu, że nawet podróż nie musi się udać. Życie podróżnika jest pełne niewygód, niebezpieczeństw i różnych zagrożeń. Trudno jest ałożyć rodzinę i ją ocalić, trudno wychowywać dzieci, trudno zadbać o swą „jesień życia” ( emeryturę). Mnie wiele się udało, a może największą satysfakcję sprawia mi fakt, że moja córka Jadwiga od najmłodszych lat towarzyszyła mi w mniejszych i większych wyprawach. Sama nauczyła się „sztuki podróżowania” i ma na swym koncie kilka niebanalnych osiągnięć, np. w wieku 19 lat sama przemierzyła pół Stanów Zjednoczonych, zaś rok później odbyła tygodniową wyprawę z Krakowa do Amsterdamu za 10 zł.
Wędrowanie to ciągły strach, niepewność, co przyniesie następny dzień, to ciągła rezygnacja z obcowania w gronie bliskich i kochanych osób. Nieprzygotowana wyprawa może się skończyć utratą dorobku takiej ekspedycji, chorobą, kalectwem, a nawet śmiercią. Ale warto podróżować, uczyć się języków, poznawać obcych ludzi i ich kultury by być lepszym, mądrzejszym, bardziej wrażliwym na ludzką krzywdę i nieszczęście. Podróże kształcą, ale i dają coś niesłychanie ważnego, poczucie wolności, wolności duchowej, innego spojrzenia na świat, niezależnych poglądów, bo podróżnik nie jest od nikogo zależny, nie musi nikomu służyć. Podróżnik to nie tylko nauczyciel, ale i świadek! Podróżnik wie jaki jest świat naprawdę, nie ulega stronniczej ocenie pewnych zjawisk prezentowanych przez tendencyjne media. Trudno np. zaprzeczyć, że tylko nieliczni- znawcy islamu, oraz ludzie o wszechstronnej wiedzy, a także p o d r ó ż n i c y – są w stanie zweryfikować informacje przekazywane przez środki masowego przekazu na temat islamu.
Podróżujcie, zarabiajcie pieniądze, poznawajcie świat, ale nie zapominajcie o powrocie nad Wisłe, bo tu jest nasz dom- Ojczyzna, wielowiekowe dziedzictwo naszych dziadów i ojców, Piastów, Jagiellonów, Sobieskiego, Kościuszki, Piłsudskiego, Jana Pawła II i innych. Człowiek żyjący na obczyźnie jest obywatelem drugiej kategorii, żyje jak w przedsionku, czeka na coś, co przyjść nie może… Tylko w Ojczyźnie można spełnić się do końca, w pełni wykorzystać swój talent i siły.
Komentarze
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz
Zimne ręce – gorące serce
Temperatura na minusie, mroźny wiatr zrywa czapki z głów, śnieg skrzypi pod stopami – zima na dobre...














