Krzysztof Hołowczyc: Adrenalina mnie napędza

Autor: Łukasz Olczak

(Nie)zwyczajni, Sylwetka tygodnia
18. sierpień 2011

Jeżeli o kimś można powiedzieć „człowiek sukcesu”, to z całą pewnością o nim. Właściwie wszystko, czego dotknie, zamienia w złoto. Nie dość, że podoba się kobietom, to dla wielu mężczyzn jest wzorem do naśladowania. Z Krzysztofem Hołowczycem rozmawiamy o rajdach, adrenalinie, wypadkach, rodzinie, polityce i sukcesie.


    Krzysztof Hołowczyc, fot. www.holek.pl

Dossier

Data urodzenia: 4 czerwca1962 r.

Miejsce urodzenia: Olsztyn

Dyscyplina: kierowca rajdowy

Zajęcia: prezenter telewizyjny, w latach 2007–2009 poseł do Parlamentu Europejskiego z listy Platformy Obywatelskiej

Największe sukcesy: mistrz Europy 1997 r., mistrz Polski w latach 1995, 1996, 1999, piąte miejsce w rajdzie Dakar 2009 r., piąte miejsce w klasyfikacji generalnej rajdu Dakar 2011 r.

Strona internetowa: www.holek.pl

 

Ł.O.: Kiedy pierwszy raz wsiadł Pan za kierownicę?

K.H.: Bardzo wcześnie. Może to będzie dla niektórych zaskoczeniem, ale miałem wtedy cztery lata. Mogłem tego dokonać dzięki mojemu tacie, za co jestem mu do dzisiaj bardzo wdzięczny. Trzeba pamiętać, że w latach 60. ubiegłego wieku nie każdy czterolatek mógł sobie pozwolić na własne cztery kółka. 

Czy pamięta Pan swój pierwszy samochód?

Oczywiście! To był piękny, mały kabriolet coupé z 1962 roku, napędzany siłą mięśni, tzn. był „na pedały” i miał karoserię z tektury. Jak przez mgłę, ale jednak do dzisiaj pamiętam te emocje, jakie towarzyszyły moim pierwszym przejażdżkom. Podobno nie można mnie było zapędzić do stołu na obiad, bo nie miałem na nic innego czasu, poza prowadzeniem mojego auta. Właśnie od tego samochodu wszystko się zaczęło. 

Kiedy zrozumiał Pan, że chce ścigać się w rajdach?

Już w moich dziecięcych marzeniach wyobrażałem sobie, że przemierzam samochodem długie i trudne trasy. Co prawda, była to tylko leśna, podolsztyńska droga, ale ja miałem przed oczami niezmierzone przestrzenie, które – warcząc i burcząc pod nosem – pokonywałem w skupieniu i z wielkim zacięciem. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że zostanę kierowcą rajdowym, ale wiedziałem, że kocham to robić. Kiedy dorosłem, ojciec pożyczał mi swojego dużego fiata. Tak zacząłem realizować swoje młodzieńcze marzenia. Dzięki temu mogłem wystartować w pierwszych KJS-ach (Konkursowa Jazda Samochodem – przyp. red.) i w ten sposób zapoczątkować moją rajdową karierę.

W różnego rodzaju wypadkach miał Pan wyrwane barki, skręcone kolana, pozrywane ścięgna. W Rajdzie Faraonów w Egipcie złamał Pan kręgosłup. Czy w którymś momencie nie zaczął się Pan zastanawiać, czy warto tak ryzykować?

Zawodowcy o tym nie myślą, bo wypadki są wkalkulowane w zawód kierowcy rajdowego. Każdy z nas wie o tym bardzo dobrze. Nie można się nad tym zbytnio zastanawiać. Jeżeli jesteś rajdowcem, tego rodzaju rozważania powodują, że nigdy nie będziesz w stanie walczyć o zwycięstwo z narażeniem życia. Ostra i bezkompromisowa rywalizacja często tego wymaga. Trzeba to zaakceptować. Ja takich dylematów mieć z pewnością nigdy nie będę. Ryzyko jest stałym i naturalnym elementem w moim zawodzie. 

Pamięta Pan jakiś wyjątkowy wypadek?

Uczucie otarcia się o tę cienką granicę miewałem często i wcale nie trzeba było mieć jakiegoś  klasycznego wypadku. Do tego wystarczy ekstremalnie niebezpieczny zjazd z wydmy wysokości kilkudziesięciopiętrowego wieżowca, niemal pionowo w dół. Podczas jednego takiego zjazdu tylne koła zaczęły odrywać się od ziemi i samochód był bliski dachowania przez maskę. Tylko zimna krew i doświadczenie pozwoliły mi wyjść z tej opresji bez szwanku. Gdyby coś wtedy poszło nie tak, być może dzisiaj nie udzielałbym tego wywiadu.

O czym się myśli, spadając z wydmy?

W takich chwilach miewam bardzo mieszane uczucia, jak każdy normalny człowiek. Też się boję i odczuwam bardzo silne emocje. Jednak wówczas bierze u mnie górę wola walki i przetrwania, a jednocześnie zawsze zachowuję zimną krew i jasny umysł. Nigdy się nie poddaję i twardo walczę do końca. Wierzę głęboko, że między innymi dzięki tym cechom jestem dzisiaj cały i zdrowy. 

<< Pierwsza< PoprzedniaPage 1Page 2 Page 3 Page 4 Page 5 Następna > Ostatnia >>
Krzysztof Hołowczyc, fot. www.holek.pl

Krzysztof Hołowczyc, fot. www.holek.pl

Krzysztof Hołowczyc, fot. www.holek.pl

Krzysztof Hołowczyc, fot. www.holek.pl

Krzysztof Hołowczyc, fot. www.holek.pl

Krzysztof Hołowczyc, fot. www.holek.pl

Krzysztof Hołowczyc, fot. www.holek.pl

Krzysztof Hołowczyc, fot. www.holek.pl

Trwa wysyłanie Twojej oceny...
Jeszcze nie ocenione. Bądź pierwszym który oceni ten wpis!
Kliknij pasek ocen aby ocenić wpis.

Komentarze

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

* - pole wymagane

*
*

Piotr Siegoczyński: Sukces, al...

Pierwszy polski mistrz świata kick-boxingu opowiad...

    Ekologiczna antykoncepcja, fot. sxc.hu

    Ekologiczna antykoncepcja

    Naszej planecie szkodzimy nieustannie. Jazdą samoc...

      Biznes kopany, fot. sxc.hu

      Biznes kopany

      Nie są menadżerami największych korporacji, a zara...

        Paryż, fot. Paulina Bajer

        Paryż w obiektywie

        Wdzięk i urok tego miasta od dziesięcioleci próbuj...

          MobilnyFacet.pl - Wojciech Halejak i Olga Wasiuk, fot. materiał prasowy

          Inauguracja cyklu Mazovia MTB ...

          Wojciech Halejak z grupy HP-Sferis zwyciężył w pie...

            MobilnyFacet.pl - Rodzaje pracy alternatywnej, fot. shutterstock

            Rodzaje pracy alternatywnej

            Praca alternatywna to praca nietypowa. Istnieje wi...

              MobilnyFacet.pl - Jakże ważny tydzień, fot. shutterstock

              Ojcowski tydzień

              Pierwszy stycznia 2010 roku przyniósł ważną zmianę...

                Technologie

                Komputerowe osobistości XX wie...

                W dzisiejszym świecie technologia rozwija się w za...

                  O nas | Reklama | Napisz do nas | Regulamin

                  Copyright © 2010 MobilnyFacet.pl