Andrzej Brzeziński – kulturysta, który na szczyt wszedł po 40-tce
Andrzej Brzeziński to człowiek, którego nie można nie zauważyć. Potężna budowa, 180 cm wzrostu, prawie 130 kilogramów w okresie przygotowawczym, a podczas startów – około 118 kilogramów czystej masy mięśniowej. Czołowy polski kulturysta opowiedział nam o swojej pasji i o tym, jak udało mu się osiągnąć sukces.
Dossier
Rok urodzenia: 1956
Miejsce urodzenia: Poznań
Pseudonim: Brzezina
Największe sukcesy: Mistrzostwa świata: trzykrotnie III miejsce, Mister Univers 2006, Southport –Wielka Brytania – II miejsce, Mistrzostwa Polski 2001-2004 – czterokrotnie pod rząd I miejsce
Andrzej Brzeziński zajmował się sportem wyczynowym już od dziewiątego roku życia. Kilka lat trenował pływanie w klubie Olimpia Poznań, potem kajakarstwo w Posnanii Poznań i przez siedem lat kolarstwo w Lechu Poznań, startując na zawodach krajowych i międzynarodowych. Zwłaszcza ta ostatnia dyscyplina wydaje się mało związana z kulturystyką, którą pan Andrzej zaczął uprawiać mając 37 lat.
Stara miłość nie rdzewieje
Andrzej Brzeziński z zawodu jest złotnikiem. Do dziś zresztą tym się zajmuje. Ta profesja oznacza dla jej przedstawicieli siedzący tryb pracy. Właśnie dlatego, po siedemnastu latach rozłąki ze sportem, pan Andrzej postanowił znowu zacząć się ruszać. Chciał poprawić swoją sylwetkę. „Zawsze wiedziałem, jak wygląda wysportowana sylwetka, a moja powoli zaczęła od tego obrazu odbiegać. Poza tym, chciałem wyglądać na swoje lata” – wyjaśnia. Pan Andrzej myślał o zajęciu się pływaniem na desce windsurfingowej, jednak ostatecznie kupił sobie sprzęt do treningów siłowych w domu, a po dwóch latach pracy nad swoją sylwetką trafił na siłownię do jednego z klubów w Poznaniu, gdzie trenował wieczorami, po pracy. Jego nowe hobby nie dziwiło nikogo. Pan Andrzej nie uważa też, aby kulturystyka była sportem przeznaczonym głównie dla młodych mężczyzn. „Ćwiczyć na siłowni można w każdym wieku, a ktoś, kto trenuje, nie staje się od razu kulturystą, tak, jak ktoś, kto pływa, nie jest pływakiem” – mówi. Poza estetycznym wyglądem, zyskał lepsze samopoczucie i większą pewność siebie.
Hobby na poważnie
„Nigdy nie myślałem o jakichkolwiek startach, aż do roku 2000” – twierdzi pan Andrzej, który pierwsze starty zanotował na Kulturystycznych Debiutach, gdzie zajął czwarte miejsce na dwudziestu trzech startujących. W tym samym roku spróbował swych sił na Mistrzostwach Polski w Bydgoszczy. Uplasował się na drugim miejscu za Mirosławem Daszkiewiczem. Udało mu się wtedy pokonać wielu znanych zawodników. Zrządzeniem losu, na Mistrzostwa Świata w Dubaju nie pojechał ówczesny Mistrz Polski, którego zastąpił właśnie pan Andrzej. Udało mu się zająć wysokie siódme miejsce. Niestety, do finału awansowało tylko sześciu pierwszych zawodników. „Stałem pierwszy w kolejce, aby otworzyć te drzwi i tylko ktoś bardzo mało ambitny nie spróbowałby tego zrobić ponownie za rok” – mówi zawodnik. Tak zaczęła się obfitująca w sukcesy kulturystyczna kariera Andrzeja Brzezińskiego. Można powiedzieć, że udało się otworzyć drzwi prowadzące do światowej czołówki, wejść do środka i na dobre zadomowić. Największe sukcesy to trzy brązowe medale Mistrzostw Świata i zajęcie drugiego miejsca na zawodach Mr. Univers.
Zmiany, zmiany, zmiany…
Kulturystyka diametralnie zmieniła sylwetkę pana Andrzeja i trochę jego dotychczasowe życie. Przy swoich 182 cm wzrostu, zaczynając trenować, ważył 108 kg. Jego obecna waga startowa wynosi 118 kg, a w pozostałych okresach jest nawet wyższa. Co prawda, na początku pan Andrzej chciał schudnąć, ale ponieważ zaczął kształtować mięśnie, teraz waży więcej niż kiedyś. Jego imponujące rozmiary (55 cm ramię, 78 cm udo, 90 cm pas, 148 cm klatka) i sylwetka sprawiły, że wiele osób zaczęło się nim interesować. Pan Andrzej zwraca uwagę nie tylko kobiet, ale i mężczyzn, zwłaszcza od kiedy w prasie pojawiły się pierwsze artykuły o nim. To nie koniec zmian. „Od dwóch lat nastała moda na trenerów osobistych i dzięki temu mam, co robić i nie muszę dokładać do swojego hobby” – wyjaśnia kulturysta, który od 2003 roku prowadzi również własny fitness club.

Andrzej Brzeziński, fot. z archiwum bohatera

Andrzej Brzeziński, fot. z archiwum bohatera

Andrzej Brzeziński, fot. z archiwum bohatera

Andrzej Brzeziński, fot. z archiwum bohatera

Andrzej Brzeziński, fot. z archiwum bohatera

Andrzej Brzeziński, fot. z archiwum bohatera

Andrzej Brzeziński, fot. z archiwum bohatera
Komentarze
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz
Zimne ręce – gorące serce
Temperatura na minusie, mroźny wiatr zrywa czapki z głów, śnieg skrzypi pod stopami – zima na dobre...











