Adam Sztaba: To, że będę muzykiem, było oczywiste

Autor: Anna Waliłko

(Nie)zwyczajni, Styl życia, Muzyka i film, Sylwetka tygodnia
25. sierpień 2011

Nieprzeciętny kompozytor, dyrygent i zdolny pianista. Współpracując z rozmaitymi gwiazdami zarówno polskiej, jak i zagranicznej sceny muzycznej, zaskarbił sobie szacunek i uznanie publiczności. Ostatnio zasłynął jako najsroższy z jurorów popularnego show „Must be the music”. Adam Sztaba opowiada nam o swej karierze oraz ocenia stan polskiej muzyki.


    Adam Sztaba: To, że będę muzykiem, było oczywiste, fot. Andrzej Świetlik

Dossier:

Data urodzenia: 15 lutego1975 r.

Miejsce urodzenia: Koszalin

Największy sukces: muzyka do musicalu napisana w wieku 18 lat

Prywatnie: rodzina

Strona WWW: www.sztaba.pl

A.W.: Przygotowując się do wywiadu z panem wyczytałam, że gra na fortepianie towarzyszyła panu od wczesnego dzieciństwa. Kto postanowił wysłać pana na naukę gry na instrumencie?

A.S.: Wydaje mi się, że pomysł wyszedł w przedszkolu, od pani od muzyki, kiedy miałem pięć lat. Odbyła ona rozmowę z moim tatą i już w wieku sześciu lat poszedłem do szkoły muzycznej.

Czy można cieszyć się prawdziwym dzieciństwem, kiedy karierę muzyka rozpoczyna się tak wcześnie?

Mam wrażenie, że przez całe dzieciństwo byłem zwykłym chłopakiem. Spędzałem mnóstwo czasu na podwórku, miałem wielu kumpli, grałem w kapsle, niemal wyczynowo jeździłem na rowerze. Owszem, musiałem czasami siadać do instrumentu, natomiast nie byłem specjalnie zapalonym uczniem. Muzyka poważna w tym wieku nie ma szans wygrać z podwórkiem i kolegami. Znacznie więcej czasu spędzałem na próbach różnych kapel rockowych, w których zacząłem grać mniej więcej w wieku 12 lat.

Dziś coraz częściej zdarza się, że rodzice zapewniają swoim dzieciom rozmaite zajęcia pozaszkolne, niekiedy jednak przypomina to zwyczajny obowiązek, a nie realizowanie pasji, jak było w pana przypadku?

W latach 80. ubiegłego wieku, na które przypadła większość mojego dzieciństwa, nie było zbyt wielu możliwości, których dziś mamy pod dostatkiem. Istniały kluby osiedlowe, gdzie można było spędzić czas przy grach planszowych lub na obejrzeniu filmu. Dziś bardzo często rodzice prześcigają się w liczbie dodatkowych zajęć, jakimi obarczają swoje dzieci, choć bardzo często są to przypadkowe wybory, niezwiązane z zainteresowaniami czy predyspozycjami ich pociech. Dzisiejszy dziesięciolatek często wraca do domu o godzinie 20 i ostatkiem sił odrabia lekcje, po czym nieprzytomny pada do łóżka. A gdzie w tym wszystkim życie społeczne, koledzy, podwórko, rozmaite rozgrywki i rywalizacje? Ten trend pewnie kiedyś minie, kiedy okaże się, że nadmierna ilość zajęć to ślepa uliczka.

W programach muzycznych bardzo często uczestniczą dzieci, wielokrotnie z ust jury padają wówczas słowa: „jest jeszcze za wcześnie”. Kiedy zatem uznać, że już nadszedł ten odpowiedni czas? Zwłaszcza, że na świecie gwiazdami stają się coraz młodsi.

To sprawa bardzo indywidualna. Niekiedy sześciolatek jest gotowy do występów, a trzynastolatkowi śpiewanie może zrobić więcej krzywdy niż pożytku. Głównie mam na myśli charakter, który nie zawsze nadaje się do tego, aby znieść w młodym wieku specyfikę tej profesji. Ale myślę też o manierach czy złych wpływach, które powinien skorygować dobry pedagog.

O jakim zawodzie marzył pan w dzieciństwie?

To, że będę muzykiem, było oczywiste. Ja po prostu nie zostawiałem żadnych złudzeń (śmiech). Grałem na wszystkim, co wpadło mi w ręce. Najczęściej łyżeczkami po książkach, które były substytutem perkusji. W młodości miałem różne pasje, np. byłem zapalonym akwarystą odwiedzającym codziennie sklep akwarystyczny. Swego czasu mocno interesowałem się też filatelistyką i informatyką. A kiedy indziej zwariowałem na punkcie kolei, co zresztą zostało mi w pewnym stopniu do dziś.

Gdyby nie muzyka, to co?

Obawiam się, że w żadnym innym zajęciu nie mógłbym się w pełni realizować. Więc nawet przez chwilę nie przeszło mi przez myśl, by uprawiać inny zawód. I staram się to doceniać, bo wiem, jak wielu ludzi przez długie lata poszukuje swojej drogi i zdarza się, że niestety ciągle błądzą.

Czy czuje się pan spełniony zawodowo? Ma pan na swoim koncie szeroki wachlarz doświadczeń i współpracę z najlepszymi artystami polskiej sceny muzycznej, czego jeszcze chciałby pan dokonać?

Pewnie nigdy nie będzie mi brakowało kolejnych wyzwań. Choć bardzo się cieszę z tego, co już się udało. Wspólne muzykowanie ze Stingiem czy Michaelem Boltonem to naprawdę wspaniałe przeżycie. Marzy mi się powrót do teatru muzycznego oraz nagranie wyczekanej autorskiej płyty z udziałem wielu gości.

Jakiej muzyki słucha pan w domowym zaciszu?

Bardzo różnej. To zależy od nastroju, ale i od tego, nad czym aktualnie pracuję. Czasami więc słucham muzyki dla czystej przyjemności, a czasami ją drobiazgowo analizuję bądź poszukuję inspiracji.

Czy ma pan muzycznych idoli?

Jak najbardziej. Chociażby Quincy Jones, Leonard Benstein, Chick Corea, Bela Bartok, Witold Lutosławski czy Pat Metheny.

„Taniec z gwiazdami”, „Idol”, festiwal w Sopocie – to jedne z największych przedsięwzięć muzycznych w Polsce. Czy współpraca przy ich realizacji była jedynie ciężką pracą, czy również przyjemnością?

Muzyka z reguły daje mi wiele radości, więc moja praca to połączenie ciężkiego wysiłku, zmęczenia, stresu i niewątpliwej przyjemności, zwłaszcza kiedy wszystko jest już opanowane. W telewizji chyba najbardziej lubię koncerty na żywo, ponieważ wiąże się z nimi specyficzny rodzaj skupienia, wynikający stąd, że wszystko dzieje się tu i teraz. Niczego nie można poprawić, a świadkami ewentualnej pomyłki będą miliony widzów.

Jak ocenia pan obecny poziom polskiej sceny muzycznej?

Niewątpliwie idzie ku dobremu. Zwłaszcza w temacie rozwoju publiczności, bo to ona kreuje rynek. Kiedyś chałtura wielu gwiazd potrafiła uchodzić płazem, a dziś publiczność już się na to nie nabierze. Jest internet, jest YouTube, mamy bezlitosne porównanie z resztą świata. Cieszy mnie, że zaczynają być w Polsce doceniani coraz bardziej wartościowi artyści tacy, jak Maria Peszek czy Gaba Kulka.

Czego według pana brakuje na polskim rynku?

Talentu mamy całkiem sporo, ale nie potrafimy go oszlifować i odpowiednio promować. Największy niedostatek widzę więc po stronie menadżersko-producenckiej. W polskiej muzyce dzieje się wiele dobrego, ale o wielu projektach nie mamy szansy się dowiedzieć.

Show „Must be the music”, w którym był pan jurorem, pokazał, że w naszym kraju jest wielu utalentowanych ludzi, dlaczego zatem polski rynek muzyczny jest dziś tak ubogi?

Gust Polaków kształtują głównie media. Radia emitują najczęściej najprostszy odłam popu, który przyciągnie możliwie największą liczbę słuchaczy, co ma bezpośrednie przełożenie na wartość reklam. A telewizja, poza drobnymi wyjątkami, właściwie nie emituje muzyki autorskiej. Pozostaje więc internet – tam nikt nam nie narzuca, czego mamy słuchać. Interaktywna telewizja i radio bez wątpienia zdominują tą tradycyjną, i to całkiem niedługo. Szklanej pogody czyli wielkich osiedli świecących tym samym światłem telewizyjnym już nie zaznamy. Chyba że będziemy w finale Euro 2012 (śmiech).

Co radziłby pan osobom, które potrafią i chcą śpiewać?

Rada jest dość prosta – szukać maksymalnie wielu okazji do pokazywania się, bo inaczej świat się o nas nie dowie, oraz starać się być blisko ludzi, od których możemy się wiele nauczyć i czerpać inspirację.

Jakie predyspozycje pana zdaniem należy mieć, aby zaistnieć i zdobyć sympatię publiczności?

Gusta publiczności potrafią być zmienne, zwłaszcza polskiej. Na przykład nigdy nie przewidziałbym tak dużego sukcesu zespołu Ich Troje czy Dody, a tymczasem te gwiazdy opanowały polski show business na wiele lat. Artysta musi zaciekawiać, być nieodgadniony i nieprzewidywalny. Niezmiennie przez lata ważny jest element prawdy czyli szczerość w przekazie, którą, co zaskakujące, wyczuwa nawet laik. Oczywiście zdarzają się kariery „wymyślone” czy niespontaniczne, np. Spice Girls, ale wówczas szansa na dłuższe przetrwanie jest znacznie mniejsza, ponieważ takiej karierze brakuje głównego oparcia.

Czy jest pan zadowolony z decyzji widzów co do zwycięstwa zespołu Enej?

Generalnie decyzje widzów w „Must Be The Music” oceniam bardzo pozytywnie. Niejednokrotnie my – jurorzy i widzowie – mówiliśmy jednym głosem. I tak też było w przypadku zwycięzców tego programu. Enej to wspomniana prawda w przekazie. Liczę, że pozostaną z nami na lata.

Co programy rozrywkowe typu „Idol” bądź „Must be the music” mogą wnieść nowego?

Cele są oczywiście różne. Stacja telewizyjna pragnie jak największej liczby widzów. Jurorzy szukają prawdziwych diamentów i starają się ich nie przeoczyć w tłumie uczestników, a widz chciałby się dobrze bawić i przy okazji poznać nowego artystę, który będzie wzbudzać silne i nieznane emocje.

Czego spodziewa się pan w kolejnej edycji programu „Must be the music”?

Wysypu talentu. I myślę, że taki nastąpi, ponieważ w tej chwili wszyscy już wiedzą, co to za program i na czym polega. Oraz że jurorzy wbrew stereotypowi nie szukają plastikowej gwiazdki pop.

Czy Polacy mają dobry gust muzyczny?

W skali od 1 do 10 oscylujemy gdzieś w okolicy 6. Nie jest więc najlepiej, ale też nie ma dramatu. A poza tym, jak wspomniałem, idzie ku dobremu. Wierzę, że takie programy, jak „Must Be The Music”, również edukują publiczność, a edukacja jest podstawą w procesie kształtowania gustów. Po erze disco polo mamy sporo do nadrobienia...

Na koniec zapytam pana o „teściową”, Katarzynę Grocholę.

Szczerze mówiąc, jej życiorysem można by obdarować kilka osób. Na pewno jest dowodem na to, że sukces potrafi przyjść nieco później. Ważne, aby nie tracić wiary i nie rezygnować z wyzwań. Kasia to przede wszystkim wielka inteligencja, cudowne poczucie humoru i wielki dystans do siebie. Gdyby wszyscy Polacy mieli choć część tego dystansu, bylibyśmy znacznie szczęśliwszym narodem.

Dziękuję za rozmowę.

Adam Sztaba: To, że będę muzykiem, było oczywiste, fot. Tatiana Jachyra

Adam Sztaba: To, że będę muzykiem, było oczywiste, fot. Tatiana Jachyra

Adam Sztaba: To, że będę muzykiem, było oczywiste, fot. Tatiana Jachyra

Adam Sztaba: To, że będę muzykiem, było oczywiste, fot. Tatiana Jachyra

Trwa wysyłanie Twojej oceny...
Ocena: 5.0 z 5. 1 ocen.
Kliknij pasek ocen aby ocenić wpis.

Komentarze

buy valium online, 22-02-12 22:12:
http://www.buydiazepamitem.com/ buy valium online no rx - buy valium no rx
buy valium online, 22-02-12 21:18:
http://www.buydiazepamitem.com/ buy valium - valium online order
buy xanax online, 22-02-12 19:27:
http://www.dl7vdx.com/dl7vdx-my-info/ xanax - purchase online generic xanax
buy cialis online, 22-02-12 07:15:
http://www.redwiremag.com/site/redwire/about-us purchase cialis online no prescription - no prescription cialis
buy xanax online, 21-02-12 19:21:
http://www.saskas.com/contact cheap xanax - order xanax online
buy ambien online, 21-02-12 16:27:
http://www.buyambiensleepaid.com/ buy ambien online - ambien to buy
buy ambien online, 21-02-12 07:00:
http://www.irishwoodturnersguild.com/wordpress/?page_id=54 ambien online no prescription - ambien
buy valium online, 19-02-12 18:03:
http://www.buydiazepamitem.com/ buy cheap valium - buy valium online
buy valium online, 19-02-12 12:25:
http://www.buydiazepamitem.com/ valium cheap - valium buy
buy ambien online, 17-02-12 12:39:
http://www.buyambiensleepaid.com/ buy ambien online without prescription - purchase ambien 10mg

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

* - pole wymagane

*
*

Piotr Siegoczyński: Sukces, al...

Pierwszy polski mistrz świata kick-boxingu opowiad...

    Dotyk cz.5

    Dzisiaj opowiem Ci o rzeczach o których o dziwo ma...

      Najlepsi młodzi siatkarze w Po...

      Wśród reprezentantów naszego kraju w piłce siatkow...

        Paryż, fot. Paulina Bajer

        Paryż w obiektywie

        Wdzięk i urok tego miasta od dziesięcioleci próbuj...

          Szutrowe wyzwanie dla LOTOS - ...

          68. Rajd Polski to najbardziej prestiżowe zawody w...

            MobilnyFacet.pl - Rodzaje pracy alternatywnej, fot. shutterstock

            Rodzaje pracy alternatywnej

            Praca alternatywna to praca nietypowa. Istnieje wi...

              MobilnyFacet.pl - Jakże ważny tydzień, fot. shutterstock

              Ojcowski tydzień

              Pierwszy stycznia 2010 roku przyniósł ważną zmianę...

                Technologie

                Komputerowe osobistości XX wie...

                W dzisiejszym świecie technologia rozwija się w za...

                  O nas | Reklama | Napisz do nas | Regulamin

                  Copyright © 2010 MobilnyFacet.pl