Dossier:
Data urodzenia: 20 sierpnia 1974 r.
Miejsce urodzenia: Gdańsk
Dziedzina sportu: wioślarstwo
Największe sukcesy: mistrz olimpijski – Pekin 2008 r., czterokrotny mistrz świata (2005, 2006, 2007, 2009 r.), mistrz Europy 2010 r.
Obecny klub: AZS-AWFiS Gdańsk
Zawód: Asystent w Katedrze Teorii Treningu i Motoryczności Człowieka na Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku
Prywatnie: żona Dagmara, córka Julia (12 lat) i syn Szymon (7 lat)
M.B.: Skąd wzięła się u pana pasja do wioślarstwa? Czy pochodzi pan z rodziny z tradycjami sportowymi?
A.K.: W moim przypadku można powiedzieć że wioślarstwo mam we krwi (śmiech). Moi rodzice byli wioślarzami KKS Gedania (tu się poznali) i to właśnie oni przyprowadzili mnie na przystań, ale już nie Gedanii, tylko Stoczniowca, do którego przenieśli się wspólnie z ich trenerem. I to właśnie na przystani klubu RKS Stoczniowiec rozpoczęła się moja przygoda z wiosłami.
Pamięta pan swój pierwszy wyścig? Wygrał go pan?
Nie pamiętam dokładnie mojego pierwszego wyścigu, ale za to dobrze pamiętam moje pierwsze Mistrzostwa Polski Młodzików, na których startowałem w 1987 roku. Jako świeżo upieczony wioślarz (może to dużo powiedziane – wioślarz, trenowałem dopiero ze dwa miesiące) startowałem w finale C (o miejsca 13–18) na czwórce podwójnej ze sternikiem. Na ostatnich 500 metrach trzy lub cztery razy spadłem z wózka (to takie urządzenie, na którym siedzi wioślarz w łódce) i dzięki tej mojej „przygodzie” zajęliśmy zaszczytne ostatnie miejsce w finale C. Nie muszę chyba przytaczać, co mówili do mnie koledzy po wyścigu….
Co było najbardziej pamiętnym momentem w pana karierze wioślarskiej?
Oczywiście najbardziej pamiętnym wydarzeniem w mojej karierze było zdobycie złotego medalu na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie w 2008 roku. Był to sukces, na który pracowałem przez całą moją wioślarską karierę.
A co z porażkami? Czy jakaś wyjątkowo pana zabolała?
Porażki są wpisane w karierę każdego sportowca i zależnie od tego, jak kto potrafi to przełknąć, niektórzy się załamują i kończą karierę, a niektórzy wyciągają wnioski, analizują, szukają popełnionych błędów i z nowymi siłami przystępują do kolejnych treningów i startów. Takie zdarzenie miało miejsce w mojej karierze w 2004 roku na igrzyskach w Atenach. Zajęliśmy wówczas czwarte miejsce, przegrywając 0,07 sekundy brązowy medal olimpijski. I właśnie wtedy mocno zastanawiałem się nad zakończeniem kariery. Na szczęście przeanalizowaliśmy to, co robiliśmy, wyciągnęliśmy wnioski i od tego momentu nastąpił przełom w mojej karierze wioślarskiej: zdobyłem cztery złote medale mistrzostw świata, złoto olimpijskie i mistrzostwo Europy, wszystko w ciągu ostatnich sześciu lat.
Jakimi specjalnymi predyspozycjami powinna dysponować osoba, która chce osiągać sukcesy w wioślarstwie?
Kiedyś najważniejszy kryterium selekcji był wzrost. Teraz trochę się od tego odchodzi. Do klubu przyjmuje się każdego chętnego i na drodze selekcji naturalnej w sporcie zostają tylko ci, którym wioślarstwo się podoba i chcą uprawiać tę dyscyplinę sportu. Oczywiście osoby bardzo niskiego wzrostu raczej wielkich sukcesów nie osiągną, ale uważam, że ważniejsze jest to, że młody człowiek chce oderwać się od telewizora czy komputera, przyjść na przystań, potrenować, poznać inny ludzi czy wyjechać na obóz i zobaczyć różne ciekawe miejsca. Dlatego uważam, że każdy chętny może, a wręcz powinien spróbować.
Komentarze
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz
Zimne ręce – gorące serce
Temperatura na minusie, mroźny wiatr zrywa czapki z głów, śnieg skrzypi pod stopami – zima na dobre...














