Kilka pomysłów na wieczór kawalerski
Skojarzenia nasuwają się same. Suto zastawiony stół, alkohol powinien lać się strumieniami, a wszystko w klubie z dobrą muzyką. Nie można zapomnieć o striptizerce, w końcu to ostatni dzień wolności dla pana młodego. Niech sobie chłopina popatrzy…
Tak wygląda standardowy wieczór kawalerski. Fakt, przekracza się utarte schematy i granice, ale raczej nikt nie będzie pamiętał, ile skrzynek wódki było potrzeba, żeby impreza się rozkręciła. Można dodatkowo urządzić ognisko lub nawet mecz piłki nożnej dla uczestników. Czy jednak pan młody i jego znajomi nie zasługują na coś oryginalnego i niepowtarzalnego? Jak rozładować adrenalinę, która na pewno udziela się w przeddzień ślubu? Pofantazjować można…
Survival
Oprócz piłki nożnej istnieją inne zabawy, które mogą zmienić ogólny nastrój żałoby. Ostatnio sporty motorowe cieszą się w naszym kraju dużą popularnością za sprawą Roberta Kubicy. Wycieczka na tor gokartowy i urządzenie małego wyścigu na pewno rozruszają towarzystwo. Ze względów bezpieczeństwa, na tor należy się wybrać przed wizytą w klubie. Dobrze byłoby wynająć gokarty z napędem elektrycznym. Zapachu benzyny ciężko się później pozbyć.
Podobnie po przejażdżce quadem – ulubionym pojazdem byłego premiera Jarosława Kaczyńskiego. To ostatnie można połączyć z wyprawą pod namioty do jakiegoś górskiego lub nadmorskiego zakątka. Na odludziu na więcej można sobie pozwolić, należy jednak zwrócić uwagę na zaopatrzenie w trunki i prowiant, bo problemy logistyczne mogą nas przerosnąć.
Z drugiej strony możliwości, które daje urządzenie wieczoru kawalerskiego w plenerze są niemal nieograniczone. Możemy wymieniać do utraty tchu: paintball, kajaki, windsurfing, kitesurfing, wędkowanie, jazda konno, skoki ze spadochronem i na bungee… Znajdzie się zapewne malkontent i powie, że to znowu takie wyjątkowe nie jest. W takim przypadku warto mieć coś ekstra w zanadrzu i zaproponować, na przykład, lot balonem lub hokej podwodny, czyli grę w hokeja na bezdechu na dnie basenu. Wszystkie te aktywności wydatnie podniosą uczestnikom poziom testosteronu w organizmie. Szczególnie dla pana młodego będzie to korzystne – pewność siebie i wewnętrzna równowaga są pożądane w perspektywie bliskich wydarzeń.
Labirynt miasta
Nie zamierzam dokonywać przeglądu sportów ekstremalnych, wszak miasto oferuje wcale nie mniejsze możliwości do zorganizowania niezapomnianego wieczoru kawalerskiego. Gama rozrywek, które proponują lokale w każdym większym mieście, jest bardzo szeroka.
Dla panów posiadających żyłkę hazardzisty wymarzony będzie wieczór w dobrym kasynie, jednak w projekcie zabawy punkt dotyczący budżetu rysuje się dość mgliście. Prócz kasyna dobrze wybrać się na karaoke i poćwiczyć weselne kawałki, ale nie tylko, oczywiście.
Sprawny organizator może pokusić się o wynajęcie autobusu lub tramwaju. Mobilny wieczór kawalerski i odwiedzanie najciekawszych miejsc, np. dwupiętrowym angielskim autobusem, dostarczy wielu mocnych wrażeń.
Niestandardowym pomysłem są też gry miejskie, np. „W labiryncie Krakowa” oferowana przez portal www.wyjatkowyprezent.pl. Gracze otrzymują opis gry i pierwszą wskazówkę, a zadaniem jest dotarcie do mety. Przedtem uczestnicy muszą zdobyć odpowiednią ilość punktów, czyli znaleźć określone miejsca i wykonać wyznaczone zadania. Przy odrobinie zaangażowania intelektualnego możliwe jest skonstruowanie gry toczącej się w innym mieście. Jak wiadomo, panowie lubią zdrową rywalizację. Miejskie gry mogą też nadać nową, ludzką formę najpopularniejszej formie wieczoru kawalerskiego, czyli toczeniu się z knajpy do knajpy.
Nie zapominajmy również o wieczorze w domu, który ciągle jest praktykowany i posiada parę zalet, przede wszystkim profil niskobudżetowy. Nie musi się jednak skończyć na grze w „państwa-miasta” lub innym relikcie z przeszłości. Nigdy nie wiadomo, jak się potoczy zabawa, jeśli np. zaprosimy sympatie i byłe dziewczyny pana młodego. Z tym, że takie pomysły mogą być o tyle ciekawe, co brzemienne w skutkach…
Komentarze
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz
Zimne ręce – gorące serce
Temperatura na minusie, mroźny wiatr zrywa czapki z głów, śnieg skrzypi pod stopami – zima na dobre...











