Mikołaj Kuchowicz: Fotografia koncertowa to ciężki kawałek chleba
Uzbrojony w aparat fotograficzny, zajmuje miejsce pod sceną. Już za chwilę rozpocznie się koncert, muzycy zagrają pierwsze dźwięki, by potem porwać publiczność w szalony świat zabawy. On natomiast uwieczni te najważniejsze i najciekawsze momenty na zdjęciach. O swojej przygodzie z dziennikarstwem muzycznym i fotografią koncertową oraz o realizowaniu pasji, opowiada Mikołaj Kuchowicz (www.kuchomik.eu).
P.D.: Jak zaczęła się twoja przygoda z fotografią muzyczną?
M.K.: Aparat fotograficzny zawsze był mi bliski. Poczynając od prostych „małpek”, przez lustrzanki analogowe, a w końcu cyfrowe. Ponadto, pierwiastek fotografii zaszczepił mi mój dziadek, Czesław Kuchta – założyciel grupy Zero 61, funkcjonującej w Toruniu i Bydgoszczy, znany ze swojego niekonwencjonalnego podejścia do wywoływania obrazów. Natomiast moja przygoda z fotografią muzyczną zaczęła się tak naprawdę niecałe dwa lata temu. Sprawy potoczyły się bardzo szybko. Myślę, że mogę powiedzieć, iż jestem uzależniony od muzyki. W szczególności tej granej na żywo, bo taka forma jest mi najbliższa. To był pierwszy z czynników. Po drugie chciałem spróbować własnych sił w trudnych do fotografowania warunkach i być jak najbliżej muzyki. Koncerty dają właśnie taką możliwość – słabe światło, ruchliwe postacie, brak kontroli nad fotografowanymi obiektami. Nieraz trzeba uchwycić publiczność wpadającą do fosy, a do tego starać się wygrać wyścig z czasem i kolegami. Początki nie były łatwe. Z pierwszych koncertów spośród kilkuset zrobionych zdjęć raptem kilka nadawało się do jakiejkolwiek publikacji. Z czasem, dzięki podglądaniu kolegów, czytaniu i ćwiczeniom, ilość dobrych zdjęć stopniowo wzrastała. W ciągu tego czasu sfotografowałem około 150 koncertów mniejszych i większych gwiazd muzyki.
Fotografia sportowa, na przykład, wymaga bardzo drogiego, specjalistycznego sprzętu. Jak jest z fotografią koncertową? Jakiego sprzętu ty używasz?
Z kolegami ze sportu możemy sobie spokojnie przybić „piątkę”. Różnica polega na tym, że sport fotografuje się długimi teleobiektywami, a w muzyce używa się raczejobiektywów szerokokątnych. Od razu trzeba odrzucić pomysł noszenia ze sobą aparatów-„małpek” na koncerty. W naszym sprzęcie musimy zwrócić uwagę na pracę matrycy w bardzo wysokich czułościach, nawet do ISO5000, a także na szybkość autofocusa i jasność obiektów. Oczywiście, można zrobić zdjęcia najniższym modelem lustrzanki ze słabym obiektywem, ale nawet w przeciętnym polskim klubie efekty będą mizerne. Sam przez ponad rok fotografowałem najniższym canonem z jasnym obiektywem. To wykonalne, jednak bardzo trudno osiągnąć pożądane efekty.
Aktualnie pracuję na aparacie pełnoklatkowym canon 5d mkii z obiektywami 24-70 mm i 70-200 mm oraz 16 mm fisheye. Oczywiście, mile widziane są jasne obiektywy stałoogniskowe 24, 35, 50 czy 85 mm. Wszystko zależy od preferencji fotografa. Czy woli szerokie ujęcia, czy wręcz przeciwnie. Podsumowując, „małpy” – nie, lustrzanki – jak najbardziej, optyka – najjaśniejsza. Warto jednak zacząć od słabszego sprzętu – po pierwsze, nauczy pokory i „łapania” każdego fotonu na matrycę, a po drugie – mniej się straci, jeśli pomysł się nie przyjmie. Trzeba pamiętać, że bez praktycznych i teoretycznych umiejętności nawet najdroższym sprzętem nie zrobimy dobrych fotografii.
W jaki sposób zainteresowałeś dane portale lub kluby swoimi zdjęciami? Jak teraz się reklamujesz?
Obecnie reklamuję się opisem na GG, mam również stronę na Facebooku: facebook.com/kuchomik. Tutaj w reklamie pomagają ludzie, którzy czasami klikają w magiczny przycisk „udostępnij”. Wszystkie te zabiegi reklamowe kierują na moją stronę, która niebawem doczeka się gruntownej przebudowy, www.kuchomik.eu. Niekiedy kilka osób z publiczności pyta o adres. To właściwie wszystko. Po dwóch latach działalności stałem się rozpoznawalny.
Jeśli chodzi o mój „macierzysty” portal (musicnews.pl), zaczęło się od prośby znajomego dziennikarza o zrobienie zdjęć do relacji, którą właśnie pisał dla tego portalu. Fotki się spodobały i dalej poszło gładko. W pozostałych przypadkach – wyszło, powiedzmy, samo z siebie. Trzeba po prostu być bardzo upierdliwym, pytać, podsyłać oferty i prosić. Z czasem role się odwracają i to fotograf może już wybierać, dla kogo będzie robił zdjęcia. Na to jednak trzeba sobie zapracować. Ciężko zapracować... przede mną jeszcze długa droga.

Lamb of God @ Progresja, fot.Mikołaj Kuchowicz/kuchomik.eu

The Australian Pink Floyd Show @ Bydgoszcz, fot. Mikołaj Kuchowicz/kuchomik.eu

The Australian Pink Floyd Show @ Bydgoszcz, fot.Mikołaj Kuchowicz/kuchomik.eu

Emilie Autumn & her Bloody Crumpets, fot.Mikołaj Kuchowicz/kuchomik.eu

Twilite @ Fabryka Trzciny, fot.Mikołaj Kuchowicz/kuchomik.eu

Waglewski, Fisz, Emade @ Dziedziniec Główny UW, fot. Mikołaj Kuchowicz/kuchomik.eu

Waglewski, Fisz, Emade @ Dziedziniec Główny UW, fot.Mikołaj Kuchowicz/kuchomik.eu

Waglewski, Fisz, Emade @ Dziedziniec Główny UW, fot.Mikołaj Kuchowicz/kuchomik.eu

Corruption & The Lucifers @ Hard Rock Cafe, fot.Mikołaj Kuchowicz/kuchomik.eu
Komentarze
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz
Zimne ręce – gorące serce
Temperatura na minusie, mroźny wiatr zrywa czapki z głów, śnieg skrzypi pod stopami – zima na dobre...











