Nazywa się naprawdę: Basia Hetmańska.
Jaka właściwie jest: Mam bardzo silny charakter. Ogarniam bardzo dużo rzeczy logistycznie, układam plan dnia, miesiąca. Bardzo dobrze znam się na mapie. Zapamiętuję miejsca, bo jestem wzrokowcem – mam pamięć fotograficzną. W związku, wydaje mi się, że dominuję. Mój znak zodiaku to Strzelec, dlatego jestem zawsze walczącym człowiekiem (śmiech).
Największy sukces: Który polski artysta dostaje się do premier, zamiast do debiutów, na pierwszym swoim występie w Opolu? Mnie się udało, więc był to krok milowy. Musiałam jednak pokazać, że na to zasługuję i że to nie jest przypadek, iż się tam znalazłam. Potem był krok dalej, czyli płyta. Musiałam udowodnić, że opowiadam coś swoją muzyką. Niedługo będzie kolejna płyta, jest coraz więcej koncertów. Ludzie podchodzą na ulicy, proszą o autograf, zdjęcia. Bardzo to lubię, bo lubię po prostu z ludźmi rozmawiać.
Największa porażka: Na Eska Music Awards 2010 dałam fatalny występ, bo miałam anginę. Zawaliłam i bardzo dobrze o tym wiem. Wstydziłam się strasznie. Niestety, jeśli zdarzy się jedna porażka, to przekreśla ona długi czas pracy. Tak to jest.
Wizerunek: Nigdy nie chciałam być kimś, kto żyje tylko i wyłącznie z plotek, rzucanych haseł, po to, by stworzyć niewiarygodną historię. Informacje często nie dotyczą tego, co robię. Ludzie patrzą na życie prywatne, a ja jednak staram się skupić na muzyce i, co za tym idzie, na szeregu rzeczy, które sobie wyobraziłam, na przykład, jak powinnam wyglądać na scenie, jak się zachowywać, jak ma wyglądać koncert.
Niebezpieczeństwa: Często mówi się, że jestem zbyt oschła lub biorę wszystko na dystans, ale nie zdarzyło mi się nigdy wpaść w sidła show-biznesu. Niektórym zdarza się podpisać jakiś absurdalny kontrakt. Młodzi artyści są wykorzystywani i praktycznie nic nie zarabiają. Później przychodzą do mnie, a ja nie mogę nic zrobić, nawet jako aranżer piosenek.
Z czego zrezygnowała dla pracy: Ze wszystkiego. Zrezygnowałam praktycznie całkowicie z życia prywatnego. W tej chwili jestem strasznym pracoholikiem, chyba mam to w genach. Wyjeżdżając na wakacje, boję się, że coś mnie ominie, dlatego nie miałam wolnego od dobrych dziesięciu lat. Nawet rzadko odwiedzam mamę na Śląsku. Pracuję, ale mam mnóstwo energii, bo napędzają mnie fani i koncerty. To jest niesamowite.
Obowiązki: Słucham piosenek, czytam każdego newsa, muszę szybko odpowiadać na maile. Dużo pomagam mojemu menadżerowi, dzielimy się obowiązkami. Myślę, że jestem jedynym polskim artystą, który w stu procentach jest świadomy, co się wokół niego dzieje. Sama odpowiadam na maile od fanów, wysyłam autografy, remiksy i tapety, o które proszą, sprawuję pieczę nad portalami.
Co ceni u innych: Zawsze szukam u swoich znajomych i u partnerów życiowych tego, by każdy miał swoje zainteresowania. Nie jest się wtedy zależnym od kogoś innego. Lubię osoby, które mają swoje zdanie. Przede wszystkim cenię indywidualistów.
Strona WWW: www.candygirl.pl

Candy Girl - sesja Lick it

Candy Girl - sesja Lick it

Candy Girl - sesja na okładkę płyty

Candy Girl - sesja do okładki płyty

Candy Girl - sesja na okładkę płyty

Candy Girl - sesja na okładkę płyty

Candy Girl - sesja na okładkę płyty

Candy Girl - sesja Lick it

Candy Girl - sesja Lick it

Candy Girl - sesja Lick it
Komentarze
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz
Zimne ręce – gorące serce
Temperatura na minusie, mroźny wiatr zrywa czapki z głów, śnieg skrzypi pod stopami – zima na dobre...











