Praca za seks?
Moja szefowa bardzo chce, by łączyła nas nie tylko praca. Jak jej odmówić i nie stracić posady?
Droga Redakcjo, mam problem delikatnej natury. Pracuję jako asystent w pewnej korporacji. Praca dobra, płaca niczego sobie, więc w sumie nie powinienem narzekać. Od pewnego czasu problem stanowi jednak mój szef, a właściwie szefowa. Nie jestem szowinistą i nie przeszkadzają mi kobiety na kierowniczych stanowiskach. Nie miałbym też nic przeciwko temu, by mną kierowała kobieta, gdyby nie zachowanie mojej przełożonej.
Szefowa ewidentnie mnie podrywa. Ostatnio zrobiła się wręcz nachalna. Przykłady? Podczas rozmowy ze mną (na osobności) rozpina guziki bluzki i pochyla się nisko, bym mógł „podziwiać” jej biust. Siada na moim biurku, zakłada nogę na nogę i poprawia pończochy. Mógłbym wyliczać w nieskończoność, ale chyba już wiecie, o co mi chodzi.
Owszem, to piękna kobieta i może się podobać. I podoba się wielu facetom w mojej firmie. Być może stwierdzicie, że ze mną jest coś nie tak, ale od sześciu lat jestem szczęśliwie żonaty. Kocham moją żonę i nie zamierzam jej zdradzać. Szefowa jednak wyraźnie daje mi do zrozumienia, że jeśli nie ulegnę jej „zalotom”, mogę pożegnać się ze stanowiskiem. A na to nie mogę sobie pozwolić, mam rodzinę na utrzymaniu, a wszyscy wiemy, jak teraz ciężko z pracą.
Żonie nic do tej pory nie mówiłem. Nie zrobiłem nic złego, więc nie chcę jej denerwować. Nie wiem jednak, jak sobie z tą sytuacją poradzić. Może Wy mi pomożecie?
Felix





Na Twoim miejscu zacząłbym poszukiwania innej pracy, bo czy się z szefową prześpisz czy nie, to i tak...(wybacz kolokwializm)...masz przejebane.